„Życie zaczyna się dopiero jesienią…”

„Życie zaczyna się dopiero jesienią, kiedy robi się chłodniej.” – pisał Francis Scott Fitzgerald w Wielkim Gatsbym. I trochę w tym prawdy, bo choć kocham lato, ciepły powiew wiatru, wakacje i słońce, lody owocowe i zapach świeżo skoszonej trawy, to właśnie jesienią zaczynam swój mały, nowy rok. Mimo, że kalendarz stanowczo temu zaprzeczał, dla mnie 1 września = koniec lata, nowy początek. Mam najwięcej energii do pracy i potrafię postawić sobie kolejne cele i wyzwania. Wchodzę w następny etap z przytupem i motywacją nie do zniszczenia. Power!

Jak to w życiu jednak bywa – nic nie może wiecznie trwać i nawet najlepiej zmotywowanego do życia człowieka dopada jesienny marazm. Mnie zazwyczaj ogarnia już na początku października. Wyzwania stają się kłodami nie do przeskoczenia, a cele z 1 września dość często mają przesuwaną datę realizacji, zdarza się, że nawet do wiosny.

Na to wszystko przychodzi w końcu zima, która w naszym klimacie trwa co najmniej do marca. Dni są krótkie, poranki ciemne i lodowate. Zamiast pięknych płatków śniegu, z nieba najczęściej spada paskudna siąpawica.

I choć życie zaczyna się dopiero jesienią, to gdzieś w jej połowie przestaję żyć i zaczynam wegetować, w oczekiwaniu na przyjście wiosny. Moje ciało po prostu istnieje, a cała reszta odpływa gdzieś w ciepłe zakątki, w poszukiwaniu słońca, lodów owocowych i zapachu świeżo skoszonej trawy.

Co roku jednak jakimś cudem dobijam do portu zwanego wiosną. I gdy patrzę wstecz, to ”trudne” pół roku mojego życia nie jest tak złe, jak mi się wydawało. Winowajcy upatruję w jesieni i zimie, ale czy słusznie? Czy nie jest to kwestia złego nastawienia? Może są jakieś sposoby, aby nie zwariować? Korzystając z oparów dobrego, powakacyjnego nastroju spojrzałam na jesień z innej strony i przygotowałam listę, dzięki której nie zmarnuję kilku miesięcy swojego życia. Dodaj ją do swojej – a nóż widelec uda nam się stworzyć potwora, który pokona największy dołek jesienno-zimowy.

DBAM O ENERGIĘ FIZYCZNĄ

Nie tylko trenuję z Chodakowską. Przede wszystkim wysypiam się! Bo która pora roku, jak nie jesień czy zima właśnie, bardziej nastraja do tego aby chodzić wcześniej spać? Wygodna poduszka, cieplejsza kołderka, dobrze przewietrzona sypialnia, ciekawa książka przed snem i jestem uratowana!

Spanie, spaniem, ale dbanie o właściwe poranki to jeden z kluczy do sukcesu, aby dzień uznać za udany. Nie przestawiam budzika na kolejne 5 minut drzemki – i tak nic mi to nie daje, a jedynie może zabrać cenne 5 minut z życia, które wykorzystam na kilka rozciągających ruchów. Mam siedzącą pracę. Moje ciało codziennie mi za ten rozruch dziękuje.

Nie zapominam o długich, jesiennych spacerach. O piękną, złotą jesień, podczas której kolorowe liście szeleszczą pod butami, bardzo trudno w naszym klimacie, ale na pewno uda się upolować kilka cudownych, słonecznych dni i docenić piękno tej pory roku.

Aby mieć energię nie tylko do poruszania paluszkami po klawiaturze komputera, dbam szczególnie w okresie przejściowym, jakim jest jesień, o dobre posiłki i właściwą dietę.

Jesienią zawsze uruchamiam zakładkę ZUPY KREMY ze swojego przepiśnika, które nie tylko raczą mnie smakiem, ale działają na mnie rozgrzewająco i dają mi energię na sporą część dnia. W okresie zimowym zupa raczy na śniadanie, zapewniając ogrzanie organów wewnętrznych.

Medycyna chińska stosuje zasadę podziału potraw na wyziębiające, wychładzające, obojętne, rozgrzewające i gorące. To, co jemy dobrze jest dopasować do klimatu w jakim żyjemy. Nic więc dziwnego, że w okresie jesienno zimowym do szarlotki sypiemy więcej cynamonu, rano wypijamy wodę z cytryną, wzbogaconą o korzeń imbiru – produkty, które mają nas rozgrzać. Dobrze jest wziąć pod uwagę ten podział, planując posiłki w tym okresie roku.

Szczególnie polecam krem ziemniaczany, który jest banalny w przygotowaniu, a jaki pyszny! Mieliście okazję zobaczyć go na moim Instagramie.

DBAM O SWOJE NAJBLIŻSZE OTOCZENIE

Czy lubisz miejsce, w którym spędzasz swój wolny czas? Ja bardzo! Ale staram się dbać o nie tak, jak o swój organizm.

Jestem ogromnym ciepluchem – gruby sweter, skarpety, termofor, gorąca herbatka to mój podstawowy zestaw w okresie jesienno-zimowym, ale… tak, jak wietrzę sypialnię przed spaniem, tak obowiązkowo robię to przez rozpoczęciem pracy.

Po drugie porządek – nikt nie lubi sterty nieuporządkowanych papierów, porozrzucanych ubrań i naczyń w zlewie. Odkąd pracuję w domu to zwracam na to jeszcze większą uwagę. Po pracy chowam mój mały kram, jakim jest spory organizer biurkowy, aby ciągle mi nie przypominał, że tu się pracuje i … tylko pracuje.

Jesienią nie może u mnie zabraknąć wrzosów. Tak bardzo kocham tę roślinę, że przetrzymuję ją do grudnia, kiedy jest już całkowicie goła i wesoła. Gdybym mogła to obstawiłabym wrzosami każdy, wolny kąt (a mam ich stosunkowo mało).

Ubóstwiam obecność świec. O ile latem kompletnie nie zwracam na nie uwagi, o tyle w okresie jesienno-zimowym odgrywają dla mnie znaczącą rolę, kiedy odpoczywam. Odrzucam wtedy letnie, świeże zapachy na rzecz trochę cięższych, jak wanilia, cynamon czy zapach szarlotki (ten ostatni polecam szczególnie). Po za pięknym zapachem, dają delikatne światło, które mnie uspokaja i relaksuje. Lubię te migoczące listki ognia.

Jesienią i zimą, kiedy więcej czasu spędzam jednak w domu, włączam tryb aktualizacji zdjęć w ramkach, które wiszą na ścianach i stoją na półkach. Najczęściej wypełniam je zdjęciami z minionego lata, co pozwala mi tym okresie częściej wracać wspomnieniami do ciepłych, wakacyjnych dni.

DBAM O ZDROWIE PSYCHICZNE

Nie samymi celami, wyzwaniami i pracą człowiek żyje! Znajduję czas, aby wyjść na spacer i złapać trochę promieni słońca (o ile takowe w ogóle są!), poczytać ulubioną książkę, poleżeć w wannie pełnej piany, pójść do teatru czy posiedzieć na ławce w parku.

Bądźmy kreatywni! Twórzmy, rozwijajmy pasje, odrzucajmy szablony i niech sprawia nam to przyjemność! Wystartowałam z blogiem jesienią i liczę na to, że pochłonie mnie on na tyle, że obudzę się i zobaczę wiosnę. Dzięki pisaniu odpoczywam i czyszczę głowę z nadmiaru przemyśleń, i niewypowiedzianych słów. Nie musisz się dzielić swoją pasją tak, jak ja, ale znajdź ją i wykorzystaj. Potrafisz komponować bukiety z suchych liści? Lubisz przerabiać stare ubrania? Jestem jak najbardziej za!

O dobrym poranku wspominałam wyżej przy okazji energii fizycznej, ale jedna rzecz która pozwala mi dobrze zacząć dzień to nie zaglądanie do mediów społecznościowych i nie „logowanie się do życia”, minimum 30 minut od wstania z łóżka. Przyznam, że korci mnie niemożebnie, ale odkąd wstaję o 6:30, to czas od 6:30 do 7:00 to moje trzydzieści minut samej ze sobą. Sprawdzam czy wstałam prawą nogę i jeśli okazuje się, że nie, to siadam na kanapie i udaję, że wstaję raz jeszcze. Wprawiam ciało w ruch, machając trochę ręką, potem głową. Modlę się, kontempluję, rozmyślam i kombinuję, i dopiero jestem gotowa do działania.

Każdego dnia znajduję moment na refleksję – zwracam uwagę na swoje uczucia, na sygnały jakie wysyłam w świat, moje relacje z bliskimi i przyjaciółmi. Osobiście lubię nazywać emocje, jakie towarzyszyły mi danego dnia. Pozwala mi to przepracować napotkane w życiu sytuacje i wyciągać wnioski. Nic się nie martw – jeśli danego dnia nie potrafisz czemuś nadać imienia to prześpij się z tym. Wiele razy mam tak, że spada na mnie emocjonalna kobyła, której kompletnie nie rozumiem. Kminię ją przez jakiś czas w samotności lub wśród osób o podobnym współodczuwania świata. Ale o emocjach będzie innym razem. Teraz idziemy dalej pokonywać jesienne smutki!

Spędzam czas w gronie bliskich mi ludzi – nic tak dobrze nie nastraja jak miło spędzony czas w doborowych towarzystwie. W końcu jest czas aby zagrać w planszówki i obejrzeć kolejny sezon Przyjaciół.

To co dba o moje zdrowie fizyczne, dba również o psychiczne czyli ruch to zdrowie! Może wypróbujcie jogę? Nawet jeśli nie jesteście do końca przekonani do tej praktyki i ta technika pozyskiwania energii Wam nie odpowiada, to na pewno nauczycie się na niej oddychać. Mówicie, że potraficie? Nie namawiam, ale warto spróbować. Osobiście podczas jednej sesji jogi, jestem w stanie zapomnieć o otaczającym mnie świecie. Tak bardzo skupiam się na precyzyjnie wykonanym ruchu i oddechu właśnie, że wszystko dookoła przestaje dla mnie istnieć.

NIEZBĘDNIK

Dbam o dostępność rzeczy, które zwyczajnie poprawiają mi nastrój:

  • cynamonowa herbata – pijam ją namiętnie w okresie jesienno-zimowym. Banalna w przygotowaniu, a jaka pyszna! Przepis podawałam na moim Instagramie.

View this post on Instagram

Lubicie cynamon? Ja uwielbiam! W okresie jesienno zimowym dodaję go kawy, jaglanki, pieczonych jabłek i ryżu. W łazience znajdziecie nawet cynamonowe masło do ciała. W takie dni jak dzisiaj ratuje mnie cynamonowa herbata. Wystarczy, że masz w domu czarną herbatę liściastą i cynamon. Wsypujesz do czajniczka herbatę i cynamon, lejesz odrobinę wrzątku i zostawiasz na 2 minuty. Następnie zalewasz połową szklanki wrzątku i czekasz 3 minuty. Na koniec uzupełniasz pozostałą ilością wrzątku i pijesz przecedzoną, ktorą można posłodzić miodem. Jeśli jest Ci bardzo zimno dodaj do niej goździki i imbir 😀 polecam! #timefortea #teabreak #cinnamon #tea #recipe #autumnvibes #advertisingagencygirl #cynamon #herbata #jesień #jesiennewibracje #dziewczynazagencji

A post shared by Dziewczyna z agencji (@dziewczynazagencji87) on

  • termofor – mój jest w kształcie pingwina. Po za tym, że jest ciepły, to jest absolutnie najmilszą maskotką jaką w domu posiadam. W chłodne wieczory nawet mąż się do niego przekonuje, grzejąc sobie stopy
  • zapas książek na długie, deszczowe lub mroźne dni, pozbawione słońca i nadziei na szybkie przyjście wiosny
  • pożyczony od sąsiadki kot Kaziu – jak mi smutno to biegnę pod siódemkę i wtulam się w sierściucha (w prawdzie nie rzecz, a cudowne, puchate, czarne stworzonko)
  • uśmiech na buzi – niby proste, ale jak często o nim zapominamy?

 

Tak więc nie bójcie się jesieni i zimy! One wcale nie muszą być takie straszne, jak nam się wydaje.

Enjoy!

Fot. LaskowskiPhoto dziękuję!

 

Dodaj komentarz

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com