Jak planować, by nie zwariować?

Planowałam od zawsze. W szkole średniej, kiedy przygotowywałam się do matury, materiał do nauki był rozplanowany na poszczególne tygodnie roku. Na studiach system planowania trzeba było zmienić, bo jednocześnie pracowałam, więc planowanie było inne.

Pracując w wydawnictwie, zajmowałam się projektem rocznym. Projekt ten zakładał wydanie publikacji, zorganizowanie eventu, promocję, marketing i dystrybucję. Wtedy zaczęłam planować totalnie na serio. W grę wchodziły budżety sponsorów, promocja reklamodawców i przede wszystkim dobre imię firmy, którą reprezentowałam. Planowanie spraw prywatnych poszło trochę w odstawkę, bo całego życia i przez całe życie planować się nie da!

Planowanie jest fajne i potrzebne, ale nie każdy wie, że dobrego planowania trzeba się zwyczajnie nauczyć. Dlatego też postanowiłam napisać post o tym, jak planować aby nie zwariować czyli kilka tipów dla początkujących planujących.

Nie zaplanujesz wszystkiego

A nawet nie próbuj! Osobiście należę do mało spontanicznych osób, ale nawet tak mało spontaniczny człowiek jak ja, nie planuje wszystkiego. Bo o ile możesz zaplanować swój urlop i projekty zawodowe, o tyle planowanie każdej godziny swojego życia jest po prostu bez sensu. Jak to mówiła Pani Swojego Czasu – nikt na litość boską nie planuje, że idzie siku!

Na fali zauroczenia systemem Bullet Journal w moim notesie znajdowało się absolutnie wszystko. Tracker snu, ilości wypitej wody, tracker kroków, dobrego humoru, plan książek do przeczytania, plan finansów, plan miejsc do odwiedzenia i wiele innych. Szybko jednak okazało się, że nie korzystam z większości swoich planerów i są one zbędne.

Zanim podejdziesz do planowania czegokolwiek zastanów się czy w ogóle musisz to planować. Planowanie ma zaprowadzić Cię do jakiegoś celu, a nie być celem samym w sobie.

Małe cele

Małe cele to nic innego jak cele duże, ale rozbite na mniejsze. Pisałam o tym w postach na Instagramie czy Facebooku. Wiele razy zastanawiałam się dlaczego mam tak niski procent realizacji zamierzonych celów. Okazało się, że brałam na tapetę duże kobyły, które od samego patrzenia mnie przerażały, i nie realizowałam ich.

Od jakiegoś czasu stosuję strategię małych kroków. Oznacza to w praktyce, że rozbijam duży cel na kilka mniejszych i układam je w planach miesięcznych, i tygodniowych. Tym samym duży cel nie jest dla mnie tak przerażający do osiągnięcia.

W realizacji dużych celów stosuję mapę myśli. Jeden duży cel potrafi mieć nawet 20 drobnych kroków, które z kolei rozbijam na jeszcze mniejsze. Każdy mały krok jest zawarty w kalendarzu. W ten sposób, z jednej strony widzę całość, ale potrafię skupić się na sprawach mikro, które są najważniejsze, bo przybliżają nas do upragnionego celu.

Planuj realnie! Czas jest ważny!

Załóżmy, że chcesz nauczyć się języka obcego. Pierwszym krokiem, jaki dobrze byłoby podjąć, jest określenie ile realnie posiadasz czasu w tygodniu/miesiącu na naukę. Tylko w ten sposób dopasujesz system, metodę i rozłożysz materiał. Warto to zaplanować z głową.

Jak już wiesz ile czasu możesz poświęcić na daną czynność, dopiero wtedy przechodzisz do planowania nauki. W ten sposób realnie ustalasz ile jesteś w stanie przyswoić materiału w określonym czasie. Powiedzenie sobie, że w ciągu miesiąca nauczę się 1000 nowych słówek nic nie da, jeśli okaże się że w tygodniu nie jesteś w stanie wygospodarować nawet  30 minut na naukę. Planuj realnie czyli dopasuj swoje kroki, małe cele do posiadanego czasu na dany projekt.

Rozpisując jakiekolwiek projekty umieść je na osi czasu. Jeśli zamierzasz coś zaplanować to znaczy, że chcesz to osiągnąć, a nie tylko sobie zaplanować, bo planowanie jest super i ładnie wygląda w planerze.

Priorytety

Ten punkt odnosi się trochę do punktu pierwszego. Czy zdarzało Ci się posiadać jakiś cel w planerze i przesuwać go z tygodnia na tydzień? Miewałam tak nie raz.

Jeśli jakieś zadanie przesuwamy ciągle i wciąż oznacza to tylko jedno – nie jest to na tyle ważne, aby planować i wpisywać w harmonogram swoich działań. Mi osobiście takie rzeczy zaburzają porządek. Coś ciągle wisi i się kisi. A nam albo się nie chce tego tykać albo nie jest to naszym priorytetem.

Te cztery żołnierskie, krótkie zasady pozwolą Ci planować przede wszystkim efektywnie. W planowaniu najważniejsze jest aby zbliżać się do upragnionego celu, a nie aby mieć zeszyt pełen pięknych tabelek i kolorowych napisów. Może i ładnie to wygląda, i całkiem zacnie prezentuje się na instagramowych zdjęciach, ale nie przybliża Cię do realizacji zadań.

Cienkopisy w dłoń i planujmy efektywnie… i efektownie!

 


Dodalibyście coś do tych zasad? Planujecie czy wariujecie od planowania? 🙂 


 

 

 

 

 

 

 

3 komentarze

  1. Michał Sieradzki

    10 października 2018 at 21:47

    Albo planujesz albo pozwalasz by życie się Tobie przydarzało. Ja wolę to pierwsze 🙂 … Fajny tekst. Pozdrawiam

    1. Dziewczyna z agencji

      11 października 2018 at 08:31

      O właśnie! i to jest dobre podsumowanie 🙂

  2. Becia

    9 października 2018 at 18:28

    Ja tam spontan raczej 😉

Dodaj komentarz

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com