To tu, to tam #2

Listopad minął w mgnieniu oka. Tak – banał, ale mam wrażenie, że ten miesiąc skończył się szybciej niż dwumiesięczne wakacje. Aż boję się, że grudzień minie jeszcze szybciej. Drugą odsłonę To tu, to tam planowałam umieścić na blogu w zeszłym tygodniu, ale zwyczajnie się nie wyrobiłam. Dni przeleciały mi przez palce, dlatego z opóźnieniem zapraszam Was na podsumowanie minionego miesiąca, a w nim:
  • coś o relacjach międzyludzkich
  • rewelacyjna płyta na polskim rynku muzycznym
  • wspomnienia z NYC
  • serial, który powinnam obejrzeć już 2 lata temu
  • porzuć życie na pokaz!
  • zdecydowałam się na wzięcie udziału w wyzwaniu

 

MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ

Kawałek Krzysztofa Zalewskiego „Miłość, miłość” usłyszałam po raz pierwszy w The Voice of Poland. Interpretacja Mai Kapłon przypadła mi do gustu do tego stopnia, że wałkowałam ten utwór przez okrągły tydzień. Dopiero po tym czasie zajrzałam na youtuba w poszukiwaniu teledysku. Okazało się, że teledysk jest zapisem performance’u, jaki miał miejsce podczas Contemporary Art Festival w Krakowie, a jego uczestnikami byli Krzysztof Zalewski i Natalia Przybysz.

Koncepcja artysty Cho Un’a miała na celu pokazanie, jak ogromnym wysiłkiem jest budowanie relacji. Posadził on naprzeciwko siebie Krzysztofa i Natalię, i zaczął tworzyć pomiędzy nimi pewnego rodzaju połączenie w formie drewnianych desek, układając na nich stopniowo coraz więcej szklanych filiżanek. Cho Un wykreował to połączenie pomiędzy uczestnikami w postaci mandali.

W tworzeniu więzi budujemy mosty, zakotwiczamy się i tylko praca dwóch stron może doprowadzić do sukcesu. Na co dzień każda relacja jest w jakiś sposób obciążana – problemami, przedmiotami, opiniami innych ludzi. Gdy jedna część się zachwieje, może być trudno utrzymać całą relację w ryzach, co doskonale pokazuje eksperyment na teledysku, który bardzo polecam.

Nawiązanie do happeningu Mariny Abramovic w MoMA z 2010 roku, obnaża mozolny trud budowania współzależności pomiędzy ludźmi i siłę obciążeń z jakimi na co dzień się spotykamy, by relację utrzymać na równym poziomie.

PAWEŁ DOMAGAŁA

Dla mnie do pewnego czasu jedynie aktor, śmieszek, komik. Po przesłuchaniu jego debiutanckiej płyty „Opowiem Ci o mnie” dodaję do jego opisu – artysta przez duże A. Płyta bardzo osobista i momentami wręcz intymna. W odbiorze lekka, ale niepozbawiona tematów trudnych, jak przebaczenie czy wiara. Zdecydowanie polecam!

MÓJ NOWY JORK

Listopad upłynął także pod hasłem Nowy Jork. Przez cały miesiąc pisałam relacje z naszej podróży do tego intrygującego miasta oraz porządkowałam pamiątki. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji czytać moich wspomnień z Nowego Jorku to zapraszam Was tutaj.

WATAHA

Kompletnie nie rozumiem, jak bez echa przeszła obok mnie informacja o serialu „Wataha”. Kiedy znudzona 3 odcinkiem, drugiego sezonu „Belfra”, odpaliłam NC+ w poszukiwaniu serialu, który mnie porwie, na pierwszy plan wysunęła mi się historia bieszczadzkiej straży granicznej i Leszek Lichota w roli głównej (nareszcie wiem, gdzie podziewał się Grzesiek z Na Wspólnej).

Akcja serialu toczy się w naszych polskich, trudnych i zarazem pięknych Bieszczadach, na granicy polsko-ukraińskiej, gdzie przemyt, handel bronią, ludźmi są na porządku dziennym. Poznajemy strażnika granicznego – Wiktora Rebrowa, który uwikłany w intrygę będzie zmuszony porzucić swoje, dotychczasowe życie.

Bieszczadzka sceneria zachwyca, ale też pokazuje jak niełatwa musiała być praca nad realizacją serialu. Postać Wiktora Rebrowa czy prokurator Igi Dobosz (granej przez Aleksandrę Popławską) dodają niezwykłego kolorytu i temperamentu produkcji, stworzonej przez HBO. Jeśli jeszcze nie oglądaliście „Watahy” to odstawcie na chwilę Netflixa i przenieście się w polskie klimaty. Nie pożałujecie!

PORZUĆ ŻYCIE NA POKAZ!

W listopadzie trafiłam na blog Ekopozytywnej i jej tekst „Porzuć życie na pokaz”, w którym autorka mówi o tym, że w pierwszej kolejności powinniśmy żyć dla siebie, a nie dla innych. Część osób pewnie zagrzmi – przecież to egoistyczne! Ale zastanówcie się ile razy robiliście coś, co było podyktowane zdaniem innych ludzi? Bo tak wypada zrobić? Bo inny tak zrobili? Bo takie są oczekiwania społeczne?

Dobrze znana nam maksyma – Dobra mina do złej gry – pokazuje, jak w łatwy sposób oddalamy się od własnego szczęścia. Udawanie i życie na pokaz skutecznie nas odciąga od bycia szczęśliwymi ludźmi.

Balansując pomiędzy znalezieniem prawdziwego „ja”, a tym udawanym, zapominamy o swoich potrzebach, a mając je niespełnione, zwyczajnie nie jesteśmy w stanie dać czegoś dobrego innym ludziom.

WYZWANIE – 14 DNI DLA TWOICH PLECÓW

Uwielbiam wyzwania! Jako, że grudzień wystartował i za chwilę rozpocznie się adwent podjęłam już coroczną próbę odstawienia słodkich rarytasów do 24 grudnia. Trzymajcie kciuki!

Uwielbiam także jogę! Ci, którzy obserwują mój fanpejdż, wiedzą że na ostatniej sesji jogi miałam problem z równowagą. Wtedy też usłyszałam, że brak stabilizacji może oznaczać bałagan w głowie. Bardzo sobie to wzięłam do serca i postanowiłam, że muszę zadbać o swój środek i emocje, które się we mnie kumulują. Joga jest jednym z punktów, które mam zamiar w grudniu realizować regularnie.

Poza zajęciami w Zdrofit, biorę udział w wyzwaniu Natalii z Simplife, które ma pomóc moim plecom, obciążonym codzienną, siedzącą pracą. Filmiki, stworzone przez Natalię są dla początkujących więc nie bójcie się, że joga to tylko akrobacje na jednej ręce. Nie potrzebujecie super kondycji ani gibkości człowieka gumy. Joga jest absolutnie dla każdego!

Myślę, że trwanie w postanowieniach i realizacja wyzwań kształtują nasz charakter, dlatego zachęcam Was do pomyślenia co chcielibyście w swoim życiu zmienić, jakiej próby się podjąć aby na koniec takiego przedsięwzięcia móc sobie powiedzieć – jestem z siebie dumny!

O swoich wynikach dam Wam znać w styczniu, w kolejnej odsłonie To tu, to tam.

 

A Wam jak minął ostatni miesiąc? Na co ciekawego wpadliście w sieci? Wypróbowaliście nowy przepis? Czytaliście ciekawą książkę? Podzielcie się w komentarzach.

 

fot. Canva

9 komentarzy

  1. madame Blania

    6 grudnia 2017 at 11:39

    Nowy York – moje marzenie ♥

  2. Beata

    6 grudnia 2017 at 11:11

    Porzuć życie na pokaz podoba mi się najbardziej. Sama prawda.

    1. Dziewczyna z agencji

      6 grudnia 2017 at 11:17

      Powinniśmy to podpiąć pod większość świąt i uroczystości w Polsce 🙂

  3. Sylwia

    2 grudnia 2017 at 23:22

    Słyszałam zarówno o „Watasze”, jak i o „Belfrze”. Jednak nie miałam okazji jeszcze obejrzeć. Trzeba będzie nadrobić. A blog Ekopozytywnej również lubię.

    1. Dziewczyna z agencji

      3 grudnia 2017 at 07:38

      Musisz nadrobić zaległości 🙂

  4. Jull Krajewska

    2 grudnia 2017 at 21:24

    Belfer mi się bardzo podoba , a za Watahę muszę się dopiero zabrać 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      3 grudnia 2017 at 07:37

      koniecznie! Wataha jest mega serialem 🙂

  5. Pomysłowa

    2 grudnia 2017 at 13:25

    Oglądałam „Watahę” i „Belfra” i mam bardzo podobne wrażenia. Drugi sezon „Belfra” może się schować. Jest robiony na kolanie i słaby. „Watahę” też niedawno dopiero odkryłam, po jakiejś pozytywnej recenzji – i raczej było warto 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      2 grudnia 2017 at 13:36

      Chociaż przyznam, że po 6 odcinku Belfra mnie zamurowało 🙂
      Oba sezony Watahy były mocne! 🙂

Dodaj komentarz