Spowiedź początkującej blogerki

3 stycznia minęły 3 miesiące odkąd „wypuściłam” z silnego uścisku swojego bloga. Od 3 października funkcjonuję w sieci jako Dziewczyna z agencji. Trzy miesiące to nie szmat czasu, ale wystarczający okres aby zadać sobie kilka pytań, które podsumują ten jeden kwartał nowości w moim życiu. Tak, bo blog był i jest nadal pewnego rodzaju nowością i świeżością w moim życiu. Codziennie uczę się nie tylko zasad funkcjonowania w sieci, ale bardziej odkrywam siebie i to co siedzi mi w środku.

Mój kalendarz krzyczy, że dzisiaj jest dzień zadawania ważnych pytań. Te ważne pytania, dotyczące blogowania, zadałam sobie kilka dni wcześniej. Dzisiaj dzielę się odpowiedziami, które są pewnego rodzaju „spowiedzią” początkującej blogerki.

Co mi daje blogowanie?

Wielokrotnie podczas tych 3 miesięcy pracy nad blogiem (tak, pracy) zadawałam sobie pytanie – czy to ma w ogóle jakiś sens? W momentach słabszych, kiedy okazuje się że świat dookoła nie jest taki kolorowy jak obiecał być, myślisz sobie że na nic Ci to wszystko.

Nie do końca tak na nic. Blogowanie dla mnie jest totalną odskocznią od codzienności, od pracy, problemów. Mimo, że czasami piszę o trudnościach, dylematach to jest to pewnego rodzaju oczyszczenie, kiedy myśli przeleję na wirtualny papier.

Codziennie pisanie rozwija kreatywność i szkoli warsztat pisarski. Nie uważam siebie za mistrzynię świata, ale zauważam większą łatwość i elastyczność w tworzeniu tesktów, odkąd robię to bardzo regularnie. Blog wymusił na mnie aktywne uczestnictwo w różnych grupach pisarskich. Uwierzcie mi – potrafią zrobić w głowie niezły misz masz i uruchomić takie pokłady wyobraźni, o których nawet nam się nie śni.

Ponadto, odkąd regularnie tworzę teksty, stałam się bardziej uważna na to co podsuwa mi świat. Zwyczajnie ciekawi mnie jeszcze więcej rzeczy. Mam ochotę poszerzać wiedzę z różnych zakresów, co niesamowicie rozwija człowieka.

Co mnie pozytywnie zaskoczyło?

Mówi się, że konkurencja wśród blogów i blogerów jest ogromna, i to jest prawda. Współpraca pomiędzy blogerami, chęć pomocy i wsparcie bardzo mnie zaskoczyły już na początku mojej blogowej drogi.

Być może mam jeszcze zaburzone pole widzenia, bo nie prowadzę bloga, który może chwalić się potężną ilością unikalnych użytkowników i tak naprawdę konkurencja ze mnie żadna. Niemniej jednak od samego początku nie czuję się samotną, siedzącą w kącie kurą (nic nie mam do kur, tak mi się napisało!), zepchniętą na margines blogowej społeczności. Chwała!

Co mnie rozczarowało?

Niestety, ale na to pytanie również znalazłam odpowiedź. Początkowo uważałam, że znajomi to mój mocny, blogowy atut. Nie ukrywam (i myślę, że większość początkujących w blogosferze liczy na ten target), że liczyłam na słowa otuchy i życzenie powodzenia na mojej, nowej drodze.

Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że nie dostałam słów otuchy wcale. Byłoby to kłamstwo. Jednak na sporej części znajomych zwyczajnie się zawiodłam. Bo kiedy zaczynasz już robić coś ponad swoją pracę, hobby i siedzenie przed telewizorem, to okazuje się, że znajomi bardzo chętnie wytkną Ci Twoje niedociągnięcia, a te blogowe szczególnie. Nagle część z nich okazuje się ekspertami od prowadzenia fanpejdża i generalnie bloga (to nic, że większość z nich go nie prowadzi), inni potrafią wysłać Ci link do kogoś, kto napisał podobny tekst i zrobił to w ich mniemaniu lepiej, jeszcze inni stają się profesorami Miodkami i każą Ci kupić słownik.

Jak zaznaczyłam na początku – nie jestem i nie uważam siebie za mistrzynię świata, ale nie myli się i nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Na szczęście ostatnie trzy miesiące trochę „obudowały” mi tyłek kamieniem i wierzę, że w nowym roku mniej będę przyjmowała do siebie tego typu komentarze.

Rzeczy, których nie widać

Zanim blog wystartował, trzeba było ogarnąć od podszewki WordPressa. Mimo, że jest to bardzo intuicyjna platforma do tworzenia blogów, to zainstalowanie poszczególnych wtyczek, związanych z bezpieczeństwem, SEO, komentarzami, etc. zajmuje bardzo dużo czasu.

Jak już miałam wszystkie wtyczki, zdjęcia, pierwsze, próbne teksty to zaczęłam okres testowania – i bardzo dobrze, że to zrobiłam! – bo po przeniesieniu na właściwy serwer całego majdanu, okazało się że blog jest rozsypany i trzeba poskładać od nowa. Gdyby nieoceniona pomoc mojego męża to do dzisiaj blog by nie powstał. Istnieje szansa, że płakałabym w poduszkę z powodu kradzieży wirtualnego mienia. Hakerzy nie próżnują, ciągle kopią i kopią, próbując zniszczyć Ci życie.

Tak naprawdę prowadzenie bloga to ciężka harówa, bo blogowanie nie kończy się na napisaniu tekstu i wrzuceniu go w WordPressa. Zanim wrzucisz tekst, musisz zrobić jego korektę, popracować nad SEO, czytelnością, nad zdjęciami (które uprzednio musisz też obrobić jeśli robiłeś je samodzielnie). Jak już wrzucisz ten tekst i czujesz się zwycięzcą, to warto popracować nad promowaniem. O swoich nowych postach informuję na Facebooku i Instagramie. Jeśli zależy nam na zwiększeniu liczby czytelników (a każdemu blogerowi na tym zależy :)) to warto być aktywnym w mediach społecznościowych. Nie mam na myśli tylko informowania o tym, że nowy post jest już na blogu, ale o codziennym przypominaniu się o swoim istnieniu.

Mało kto wie, że odkąd zaczęłam prowadzić bloga to moja doba znacznie się wydłużyła, a oznacza to tyle, że wcześniej wstaję i później chodzę spać. Poranki zaczynam w okolicach 6 rano aby zdążyć jeszcze przed pracą ogarnąć kilka blogowych rzeczy. Nie ukrywam, że praca z domu znacznie ułatwia mi zadanie, bo czas który straciłabym na dojazd do pracy mogę poświęcić np. na pisanie.

Ponadto, przy większości postów mam dylemat – wrzucić czy nie wrzucić – oto jest pytanie. Posty bywają osobiste i nietrudno aby ktoś się z nimi utożsamiał. Nawet jeśli nie masz nikogo konkretnego na myśli, to zawsze znajdzie się ktoś, do kogo będzie pasowała Twoja historia. Nie piszę kontrowersyjnie, ale obawa zawsze jest taka sama.

Na tym kończę swoją „spowiedź” początkującej blogerki. Życzę sobie i wszystkim początkującym twardszego tyłka, magii olewania rzeczy, na które nie mam wpływu i weny, bo bez niej to ani rusz z tym, całym majdanem!

 

Czy są tu jacyś początkujący blogerzy? Zapraszam do skorzystania z tej metody każdego początkującego blogera. Pozwala wiele uporządkować i określić cel oraz w kierunek w jakim się zmierza wraz ze swoim blogiem. Jeśli zdecydujecie się na ten ruch, to dodajcie do tekstu hasztag #spowiedzblogera i wrzućcie linki do Waszych „spowiedzi” w komentarzach. Chętnie poczytam jak to wygląda u Was. Powodzenia!

 

fot. Pixabay

44 komentarze

  1. Magdalena Tomaszewska

    15 stycznia 2018 at 14:38

    Uważam, że jak na początkującą blogerkę, radzisz sobie świetnie! Nie przejmuj się uwagami znajomych, większość z nich jest z pewnością zazdrosna! Pracuj, ucz się i rób wszystko, żebyś sama była z siebie zadowolona! 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      15 stycznia 2018 at 14:51

      Dziękuję Magda 🙂 miło mi!

  2. Szufladopółka

    15 stycznia 2018 at 10:14

    Nieźle sobie radzisz, jak na taki staż 🙂 Ja bloguję o wiele dłużej i wciąż głownie dla fanu 😉 Choć nie przeczę, że ostatnio towarzyszy mi pewna „misja” 😉

    1. Dziewczyna z agencji

      15 stycznia 2018 at 10:21

      Bardzo ciekawi mnie Twoja misja 🙂 opowiesz coś o niej ? 🙂

  3. Pokularna

    9 stycznia 2018 at 21:44

    To dopiero początek pięknej i długiej drogi, pełnej przygód. Mocno trzymam kciuki 🙂 Do tej pory mam tak, że coś napiszę, ale rozmyślę się i nie opublikuję . Trzeba z tym walczyć, bo szkoda pracy.

    1. Dziewczyna z agencji

      9 stycznia 2018 at 21:47

      Ekopozytywna dodała skrzydeł 🙂 faktycznie – teksty mają płynąć z serca i tak też będzie 🙂

  4. Magda

    9 stycznia 2018 at 19:34

    Tak sobie czytam, czytam i myślę: nigdy nie zastanawiaj się, czy wrzucić wpis, jeśli już go napisałaś. 🙂 Skoro go napisałaś, to znaczy, że właśnie to masz do powiedzenia, czujesz taką potrzebę i koniec. Zapewniam Cię, że każdy tekst może dać coś przynajmniej jednej osobie! Będą (a może już są?) hejterzy, będą krytykanci. I ok, jeśli to rzeczywiście jest konstruktywne, bo tak sobie myślę, gdyby ktoś mi zwrócił uwagę na jakieś gramatyczno-rzeczowe błędy to podziękowałabym za to. Gorzej, jak ktoś się wtrynia w tematy lub sposób pisania. A jeśli chodzi o znajomych, no cóż, też niewielu mnie wspiera. Prawdę mówiąc, nawet mój Mąż czyta nie każdy mój tekst. 🙂 Grunt, że my, blogerzy i blogerki możemy się wspierać wzajemnie. Hejt od blogerów jest dla mnie szczególnie przykry, bo to trochę takie, przepraszam, sranie do swojego gniazda.

    1. Dziewczyna z agencji

      9 stycznia 2018 at 21:05

      Dziękuję za ten wpis, a szczególnie pierwsze zdanie. Na jutro przygotowuję właśnie taki wpis, przed którym mnie trzęsie aby opublikować 🙂
      Póki co hejtera brakuje, ale trolle internetowe już bywały 🙂
      Dzięki Ekopozytywna za odwiedziny 🙂

  5. Ola z creatity.pl

    9 stycznia 2018 at 14:11

    Chyba mamy dzieci w tym samym wieku bo z moim blogiem wystartowałam we wrześniu! 😀 Mam tak samo jak Ty, doba mi się wydłużyła ale pisanie postów i samo wymyślanie ich daje mi niesamowicie dużo energii 🙂 Moich UU to jest tyle co kot napłakał ale w ogóle mnie to na razie nie zraża, po prostu robię swoje bo mam przy tym ogrom frajdy. Życzę Ci wielu sukcesów i pomysłów na wpisy!

    1. Dziewczyna z agencji

      9 stycznia 2018 at 14:14

      szczególnie życzenie tych pomysłów się przyda – aby się nie wyczerpały, czego i Tobie życzę 🙂

  6. Czarna Skrzynka

    9 stycznia 2018 at 09:52

    Ja prowadzę bloga od ponad roku, ale wciąż wydaje mi się, że jestm jeszcze początkujący 😉 Ale myślę, że jedną radę mogę już dać…. rób to, jeśli sprawia Ci to przyjemność! I tyle 😉

    1. Dziewczyna z agencji

      9 stycznia 2018 at 09:53

      Sprawia! 🙂 Dlatego zamierzam ciągle to robić 🙂

  7. Vicky

    9 stycznia 2018 at 01:11

    Powodzenia w dalszym tworzeniu – jak na razie świetnie Ci idzie!

    1. Dziewczyna z agencji

      9 stycznia 2018 at 09:32

      wielkie dzięki 🙂 🙂

  8. Justyna

    8 stycznia 2018 at 15:41

    Ja bloga prowadzę od pewnego czasu, ale z przerwami bo na okres ciąży i pierwszego roku życia praktycznie odpuściłam. Ale znalazłam inspirację „od nowa” i znowu jestem 🙂 Masz rację sporo czasu pochłania. A piszesz codzinnie? Czy np. kilka razy w tygodniu? Gdzie znajdujesz tematy? Masz swoje ulubione czy piszesz na każdy?

    1. Dziewczyna z agencji

      9 stycznia 2018 at 21:49

      Staram się pisać codziennie. Daje mi to pewnego rodzaju oczyszczenie z emocji i spokój. Tematy same mnie znajdują. Piszę to, co mi aktualnie w duszy gra, ale zapowiem że już wkrótce blog będzie miał swoją stałą kategorię, która będzie się rozwijała i nie będzie tylko lajfstajlowo 🙂

  9. BEATA REDZIMSKA

    8 stycznia 2018 at 15:21

    Magda, rzeczywiscie blogerowi doba sie wydluza, a blogowanie pozwala spojrzec na swiat i zycie z innej perspektywy, czyli de facto poszerza horyzonty. Pisz dalej. Trzymam kciuki. Beata

    1. Dziewczyna z agencji

      8 stycznia 2018 at 15:26

      Beata szalenie mi miło, że mnie odwiedziłaś! 🙂 Czytam regularnie Twojego bloga i bardzo sobie cenię wszystkie wskazówki. Będę pisać dalej 🙂 obiecuję!

  10. Jagoda

    7 stycznia 2018 at 22:27

    Ja prowadzę bloga od maja, ale rzeczywiście jeżeli chce robić to rzetelnie to zajmuje mi to sporo czasu (nawet na blogspocie). Ja stwierdziłam, że nie będę informować moich znajomych o blogu, ponieważ właśnie tacy są ludzie. Sami jedyne co robią po pracy to oglądają TV i przeglądają Facebooka, ale do oceniania hobby innych to pierwsi eksperci. Nie chodzi o to, że chce to ukrywać, ale średnio mi się uśmiecha słuchać o tym na każdym kroku. Nie traktuje bloga szczególnie poważnie i wiem, że nie przyniesie mi on dochodu, ale fajnie się pobawić, mimo całej tej czasochłonności :). Twój blog robi bardzo profesjonalne wrażenie.

    1. Dziewczyna z agencji

      8 stycznia 2018 at 15:19

      Jagoda dziękuję za miłe słowa 🙂 Tak, blog jest czasopochłaniaczem, ale jakim przyjemnym! 🙂 Niestety powtórzę się – umiesz liczyć, licz na siebie… takie czasy.

  11. Ekonomka

    6 stycznia 2018 at 22:56

    Jako jeszcze bardziej początkującej blogerce bardzo fajnie czytało mi się Twój wpis. Pocieszył mnie zwłaszcza fragment dot. rozczarowania. Moim znajomi również różnie podeszli do tego aspektu. Jedni (zazwyczaj Ci najbliżsi) mocno mnie wspierają, pozostali jednak się podśmiewają i czekają na potknięcie. Smutne to niesamowicie, jednak równocześnie daje mi niesamowitą motywację, aby im udowodnić, ze mimo wszystko dam sobie radę 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 23:33

      Zatem życzę powodzenia! I jak się okazuje, środowisko blogerskie bardziej się wspiera niż się wydaje.

  12. TosiMama

    6 stycznia 2018 at 22:36

    Blog to mnóstwo pracy. Na szczęście niezwykle satysfakcjonującej!

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 23:31

      Jak satysfakcjonująca to tym bardziej dobrze! 🙂

  13. Ania, Kęsy Codzienności

    6 stycznia 2018 at 20:45

    Bloguje już jakiś czas, tak na poważnie to będzie z dwa lata z przerwami. Ale w pełni się zgadzam. Blog wciąga, rozwija, ale jest przy nim mnóstwo roboty. I zrozumie to tylko inny bloger. Ja jestem przy tym matką dwóch małych córek, ale nie pracuje zawodowo – blogujac, chce stworzyć swoje miejsce pracy…. Powodzenia w dalszym blogowaniu! 😃

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 20:47

      Wow! szacun za blogowanie z dwójką maluchów 🙂 podziwiam i życzę takiego rozwinięcia aby blog stał się miejscem pracy. powodzenia! 🙂

  14. Ania

    6 stycznia 2018 at 17:28

    Hej, ja też dopiero zaczynam. Tak jak Tobie, pisanie pomaga mi poskładać myśli i uczy warsztatu pisarskiego. Kiedyś myślałam, że się do tego nie nadaję, ale okazało się, że dzięki blogowi udało mi się zacząć pisać na zlecenie. Podoba mi się to strasznie ! Fajnie, że istnieją takie grupy na fb, bo dzięki temu miałam okazję odkryć Twojego bloga i jestem nim zachwycona ! Życzę Ci powodzenia na tej drodze, bo wiem, że pisanie bloga wymaga ogromnej pracy i determinacji.

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 18:02

      Wielkie dzięki za miłe słowa! Gratuluję zleceń! 🙂 I życzę powodzenia na dość trudnej i wyboistej jednak drodze 🙂 Lecę na HelloToday 🙂

  15. Julita

    6 stycznia 2018 at 16:27

    Ja jestem wiecznie początkująca 😉
    Ale to prawda – zanim zacznie się prowadzić bloga, myśli się, że to takie piękne: wrzucam posta i się dzieje, wszystko błyszczy, komentarze się sypią, nad głową pojawia się połyskująca tęcza, a z nieba sypie się brokat. I jeszcze ta KUPA PIENIĘDZY 😀 U mnie to jedynie dodatek do życia i pewnie nigdy nie stanie się niczym poważniejszym, ale warto mieć takie swoje miejsce, gdzie robimy to, co sprawia nam ogromną frajdę. I do tego można poznać świetnych ludzi 🙂 A że jestem człowiekiem upartym – nie poddałam się i bloga prowadzę nadal, więc Tobie też tego życzę 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 16:34

      Niestety samo nic się nie dzieje 🙂 U mnie to naprawdę odskocznia, a co będzie kiedyś… czas pokaże 🙂

  16. Joanna Niedzielska

    6 stycznia 2018 at 13:42

    prowadzę bloga już dośc długo. Jest to dla mnie hobby, nie traktuję tego jako pracy, ale tez jest mi miło jak mam dużo odwiedzających, wtedy widzę, ze moje pisanie ma jakiś sens. Dzięki blogowi nawiązałam współprace z kilkoma wydawnictwami. Nadal będe pisała. Co do znajomych ja jakoś się nimi nie przejmuję, wychodzę z założenia, że każdy robi to co lubi.

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 14:31

      Gratuluję współpracy z wydawnictwami! 🙂 Ja też nie traktuję tego jak pracy choć sama przyznasz, że blogowanie bywa ciężką harówą 🙂

  17. Radek Salak

    6 stycznia 2018 at 13:30

    Blogowanie to ciągła praca i doskonalenie się. Uświadomiłem sobie to właśnie ostatnim postem, gdyż bloguje już 3 lata i jak zrobiłem podsumowanie to okazało się, że bardzo wiele się zmieniło właśnie za sprawą blogowania, więc powodzenia na tej drodze.

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 14:30

      Dziękuję Radek 🙂 U Ciebie 3 lata, u mnie 3 miesiące… a spostrzeżenia podobne 🙂 ciągła praca, doskonalenie się i rozwijanie na każdym etapie, czy to początkujący czy już zaawansowany zawodnik 🙂 jak we wszystkim 🙂

  18. BiancaGoodMood

    6 stycznia 2018 at 12:35

    Ja jestem początkującym blogerem i dla największe zaskoczenie to : jak bardzo to wciąga i jak dużo pracy wymaga.

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 14:29

      Powiedziałabym, że ma mega full roboty przy tym jest 🙂 ale całkiem przyjemnej! 🙂

  19. Mayka.ok

    6 stycznia 2018 at 12:30

    Ja założyłam bloga pod koniec września… Znajomych nie informowałam, bo po co. To ma być moje miejsce, nie nastawiam się na miliony odsłon, komentarzy itd, choć idzie mi całkiem nieźle, w czym grupy blogerskie pomagają oczywiście. Sprawa jest prosta – jeśli prowadzisz bloga dla innych i statystyk to nie jest dobrze, a jeśli dla siebie to wszystko jest okay, choćby nie wiem co 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 14:28

      Tylko tu nie chodzi nawet o statystyki i wejścia ze strony znajomych, a raczej o ich podejście do tego co robisz – na zasadzie – a po co Ci to? a źle to napisałaś, etc. Nagle wszyscy są ekspertami 🙂

  20. Minimalistic Girl

    5 stycznia 2018 at 23:53

    Dlatego ja powiadomiłam o założeniu bloga tylko najbliższych znajomych. Nie chciałam czytać tych „profesorów habilitowanych” od tworzenia stron internetowych itd. Początkowo nie chciałam się nim za bardzo chwalić nawet wśród najbliższych, trochę dlatego, że bałam się opinii innych. Durna ja, teraz stwierdziłam, że mam to głęboko w zadku i przymierzam się do profesjonalnej sesji zdjęciowej, żeby pokazać się światu. Trzymam kciuki za Twojego bloga, żeby rozwijał się jak najlepiej 🙂 Pokaż innym, że nie mieli racji! A Ci znajomi niech nadal siedzą na kanapie i się obijają, a Ty podbijaj świat dziewczyno 😀

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 00:09

      Wielkie dzięki za słowa otuchy i taki komentarz. Juz dawno wiem, że nie warto oglądać się na innych, ale czasami o tym zapominam i robi mi się zwyczajnie przykro. Jeszcze raz dzięki i powodzenia! 🙂 Nowym rokiem, nowym krokiem 🙂

  21. Żaneta

    5 stycznia 2018 at 18:07

    Ja prowadzę bloga od ponad 3 lat i również doceniam zalety, które przynosi mi pisanie. W przyszłości planuję poszerzyć teksty o vlogi, ale wciąż obawiam się, czy ogarnę ich techniczną stronę. Trzymam kciuki za Ciebie. Robisz świetną pracę. Pozdrawiam!!!

    1. Dziewczyna z agencji

      6 stycznia 2018 at 00:07

      Vlogi to ciągle przyszłość więc trzymam mocno kciuki Żaneta! Go girl, Girls power! 🙂

  22. śpiąca królewna

    5 stycznia 2018 at 16:40

    moja droga, te wszystkie złe rzeczy to z zazdrości, mówię Ci. wiem z doświadczenia;) bo też bywam zazdrosna, a nie że piszę bloga i mam taką wiedzę, zdziwiona?:p
    a tak poważnie to rób to co robisz i w taki sposób jak Tobie to odpowiada. to Twój ogródek, Twoje kamyszki i możesz je sobie układać jak chcesz. pamiętajmy, że ludzie są ekspertami od wszystkiego i jeśli ktoś uważa, że można coś zrobić lepiej to niech zacznie to robić. czyż jest coś prostszego? zatem rób swoje i ciesz się tym. niczego nie musisz, wszystko możesz. powodzenia w tej podróży!

    1. Dziewczyna z agencji

      5 stycznia 2018 at 16:45

      Śpiąca Królewno dziękuję za pokrzepiający wpis! Girls power!

Dodaj komentarz