Mój Nowy Jork cz.III

Podobno, prawdziwy nowojorczyk nigdy nie przywita Nowego Roku na Times Square, a mówiąc „miasto” ma na myśli jedynie Manhattan. Jacy są nowojorczycy?

Przede wszystkim głośni. Mieszkając ponad dziesięć lat w Warszawie wydawało mi się, że okres wrażliwości na hałas mam już za sobą. W Nowym Jorku na nowo odczułam co znaczy tętniące życiem miasto. Nowojorczycy są niezwykle rozkrzyczani. Puby, restauracje, ulice, parki przepełnione są donośnymi okrzykami i gwarnymi rozmowami. Nie powinno mnie to właściwie dziwić. To kilkumilionowe miasto, które nigdy nie zasypia.

Nowojorczycy są niezwykle otwarci i serdeczni. Ludzie, tworzący klimat tego miasta, sprawiają że nie czujesz się obco. Przechadzając się samotnie ulicami Nowego Jorku, nie byłam odosobniona. Czułam się nad wyraz swojsko, zupełnie jakbym znała każdy zakątek miasta…

Nowojorczykom nie brakuje fantazji. Są wyjątkowo oryginalni. Każdy stara się być indywidualną jednostką i niepowtarzalną osobowością. Sprawiają wrażenie beztroskich, bywają nieprzewidywalni, figlarni i są totalnie wyluzowani. Marzyciele i myśliciele jednocześnie. To oni tworzą energię tego miasta i nadają mu charakter. Można ich kochać albo nienawidzić. Nie da się przejść obok nowojorczyka obojętnie.

Kiedy usłyszałam, że drugą część wyjazdu mamy spędzić na Long Island w towarzystwie amerykańskiej rodziny, pomyślałam jak prawdziwy nowojorczyk, że to potworny koniec świata i nic mnie już dobrego w tej Ameryce nie spotka. Ugrzęznę w małej mieścinie, będę zajadać bajgle, popijać je piwem i oglądać mecz Yankeesów.

Hugh i Linda nie są typową amerykańską rodziną. Pochodzą z Chin i w wieku szkolnym wraz z rodzicami przeprowadzili się do Stanów Zjednoczonych. Dwójka ich dorosłych już dzieci dawno opuściła rodzinne progi, dlatego pojawił się Prince – pies wywodzący się z rodu australijskich poganiaczy krów, który przez kilka następnych dni był naszym nieodłącznym towarzyszem podczas posiłków. Hugh, który cały okres szkolny spędził w nowojorskim China Town, pokazał nam takie smaki Nowego Jorku, o których w przewodnikach nawet nie wspominali. Okazał się przy tym niezwykłym pilotem wycieczki.

World Trade Center

W 2001 roku Linda pracowała w południowej wieży WTC. Ten wtorek, miał być taki jak wszystkie inne wtorki. Okazał się tragiczny…

Kiedy pierwszy, porwany samolot uderzył w północną wieżę WTC, została zarządzona ewakuacja budynku południowego. Pracownicy, po przybyciu na parter, zostali skierowani z powrotem na swoje miejsca pracy, gdyż zagrożenie minęło. Linda w towarzystwie kolegi z biura nie wróciła na piętro. Ów znajomy, interesujący się lotnictwem, wyczuwając paliwo lotnicze, uznał że bezpieczniej będzie jeśli opuszczą budynek i nie wrócą do pracy. Po 20 minutach samolot linii United Airlines uderzył w drugą wierzę WTC…

Tego wieczoru nie wracaliśmy już do tematu zamachu w Tribeca. Usłyszeliśmy jedynie, że Linda nigdy więcej od pamiętnego 11 września, nie pojawiła się w okolicy World Trade Center.

Obecnie na miejscu dwóch wież znajduje się 9/11 Memorial, dwa pomniki, zagłębienia przypominające baseny, które mają wielkość, stojących wcześniej wież. Wodospad spływa po wewnętrznych ścianach basenów, w 10 metrowy dół. Dookoła pomników znajdują się tablice z wygrawerowanymi nazwiskami ofiar zamachu z 11 września.

Strzelisty wieżowiec, który wypełnił lukę w panoramie tego miejsca, jest symbolicznym punktem i w tej chwili najwyższym budynkiem w całych Stanach Zjednoczonych. Mimo iż jego oficjalna nazwa to One World Trade Center (1 WTC), nowojorczycy nazywają go Wieżą Wolności (The Tower of Freedom), pokazując że się nie boją i będą szli dalej.

World Trade Center jest pełne zadumy i refleksji. Ludziom o mocnych nerwach polecam Muzeum, upamiętniające tę tragedię. Podobno warto je zostawić na sam koniec swojej wycieczki po Nowym Jorku, ponieważ po zwiedzaniu tego miejsca człowiek chce wrócić do domu…

World Trade Center

Battery Park i Statua Wolności

Dolny Manhattan to bardzo zabytkowa część Nowego Jorku. Niestety jeden dzień, a właściwie kilka godzin jakie mieliśmy na jego zwiedzanie, to zdecydowanie za mało.

Battery Park, z którego brzegów odpływa prom na Staten Island, w kierunku Statuy Wolności, przywitał nas tłumem turystów i bardzo wietrzną pogodą. Niestety, z braku czasu, nie udaliśmy się na kilkugodzinną wyprawę, w celu przybicia piątki ze Statuą, ale mogliśmy ją całkiem nieźle obserwować z brzegu. Tutaj trochę zmienia się klimat. Wychodzimy z obstawionego wieżowcami miasta i naszym oczom ukazuje się portowa część Nowego Jorku z rozległymi, parkowymi terenami.

StatuaWolnosci_2 BatteryPark

Financial District 

Pomachaliśmy do Statuy Wolności i udaliśmy się do słynnego byka, którego dotknięcie w pewnych okolicach, ma dawać szczęście i pomyślność finansową. Pewnie zapytacie czy dotknęłam? Dotknęłam pięknego, metalowego pyszczka, gdyż tłum ludzi, okupujących słynne zwierzę z Wall Street, nie pozwolił mi na bliższe spotkanie.

Wall Street jest miejscem, gdzie swoją siedzibę mają wszystkie banki, jakie aktualnie prowadzą interesy w Stanach Zjednoczonych. Podobno, w ciągu dnia, sprzedaje się tutaj około dwóch miliardów akcji! Główną atrakcją dla turystów jest Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych. Przed 11 września możliwe było obserwowanie parkietu giełdy. Niestety po zamachu 11 września 2001 ten punkt obserwacyjny został zamknięty na stałe.

WallStreet WallStreet_2

China Town, Little Italy, SoHo

Taxi! Unosząc rękę przywołałam żółty pojazd, który miał nas przewieść do China Town.

Chinatown, to prawdziwa chińska dzielnica, której główni mieszkańcy starają się zachować klimat, znany im z rodzimych stron. Na ulicach sprzedawane są żywe! owoce morza, które raz po raz wyskakują z pojemników i próbują uciec przed turystami. Nie brakuje azjatyckich przysmaków, jak np. chińskie pierożki, smoczych owoców oraz przypraw. Jeśli planujecie kupić pamiątki z Nowego Jorku to warto udać się do Chinatown, gdzie będą one najtańsze. Nie zabraknie również „modnych” torebek i zegarków od Michaela Korsa.

ChinaTown ChinaTown_2

Ze względu na sporą ilość imigrantów, na południe od Chinatown powstała włoska enklawa, zwana Little Italy, w której pachnie włoską pizzą i carbonare.

Jeśli lubicie klimat modnych sklepów, galerii oraz pięknych domów wybierzcie się na spacer do SoHo. Znajdziecie tam mnóstwo zabytkowych, żeliwnych domów, które są typowe dla architektury tego miejsca. Nie brakuje antykwariatów oraz sklepów z luksusowymi markami typu Prada. W weekend niestety jest dość tłoczno, ale i tak nie zniechęciło nas to, do dalszego odkrywania.

I’m Carrie Bradshaw and I live here

Jako ogromna fanka serialu „Sex w wielkim mieście”, nie mogłam odpuścić słynnych schodów Carrie, przy których rozgrywało się tak wiele scen – pocałunki z Bigiem, kłótnie z Aidanem oraz tło dla najlepszych stylizacji Carrie.

Słynne schody znajdują się w spokojniejszej części Nowego Jorku, Greenwich Village. Perry Street 66 znaleźliśmy dość szybko. Niestety wejście na schody jest zabronione, ze względu na liczne grupy turystów, które co roku odwiedzają to miejsce. Jeśli robisz sobie zdjęcie, to pamiętaj aby wrzucić dolara do puszki. Datki przeznaczone są na bezdomne zwierzęta. Ku memu ogromnemu zdziwieniu nie spotkałam ani Carry, ani wyczekującego w aucie Biga…

Chelsea Market i High Line Park

Hala Chelsea Market zachwyca różnorodnością. Wejdziesz rano, możesz wyjść dopiero w porze wieczornej i to na pewno nie głodny! Próbowałam porównać Chelsea do naszych, warszawskich Koszyków, ale się nie da, bo jest zwyczajnie za duże. Miejsce, będące kiedyś wytwórnią biszkoptów, przyciąga rocznie około 6 milionów turystów, którzy szukają ciekawych smaków. A ich tutaj nie brakuje! Ser do sernika, kawa, wino, bakalie, czego dusza głodomora zapragnie!

High Line Park to park publiczny o długości prawie 2.5 km, który został zbudowany na historycznej linii kolejowej, wznoszącej się ponad ulicami miasta. Inspiracją do jego zbudowania była roślinna promenada we Francji. Prace, mające na celu rozbudowę, ciągle trwają. Dzisiaj nowojorski park jest inspiracją dla innych miast, aby odnowić starą infrastrukturę i włączyć ją do miasta. Podczas spaceru można podziwiać panoramę Nowego Jorku i rzekę Hudson. Urozmaiceniem są rzeźby i instalacje, przedstawiające nowoczesną sztukę.

To, co mnie zdziwiło, to obecność budynków mieszkalnych dookoła, pięknych, rozległych apartamentów, do których zaglądaliśmy podczas spaceru. Nowojorczykom najwyraźniej nie przeszkadza tłum gapiów i turystów, w odpoczynku na tarasie.

HighLinePark HighLinePark

Rockeffeler Center i Katedra Św. Patryka

Ogromna, bogata choinka, zdobiąca Nowy Jork w okresie świątecznym, znana nam (znowu!) z amerykańskiego kina, znajduje się w Centrum Rockefellera. Niestety, nie mieliśmy okazji jej zobaczyć, ponieważ dopiero co skończyło się Haloween, i okoliczne ulice były przyozdobione jeszcze dyniami. Centrum Rockeffelera to kompleks kilkunastu budynków. Tu znajdziecie NBC Studio, gdzie Jimmy Fallon nagrywa swoje show, Radio City Music Hall, centrum rozrywki, które oświetlane jest klimatycznymi neonami z lat 30 XX wieku oraz Outdoor Plaza, tło wielu filmów, z lodowiskiem w centralnej jego części.

Uroku dodają okoliczne sklepy, jak Tiffany&Co. czy sklep dla fanów Lego i Saks Fifth Avenue, jeden z najbardziej luksusowych domów towarowych na świecie.

Rockeffeler_1

Przed Rockeffeler Center możecie podziwiać rzeźbę Atlasa, dźwigającego kulę ziemską, którego wzrok skierowany jest w stronę katedry św. Patryka.

Neogotycka katedra zachwyca, głównie dlatego, że jest jakby nie do końca pasującym budynkiem, wśród ogromu wieżowców i drapaczy chmur. W porównaniu z architekturą dookoła staje się miniaturą. Wnętrze kościoła zdobią bogate witraże. Ciekawostką jest, że ołtarz św. Michała i św. Ludwika stworzyła dla katedry firma Tiffany&Co.

Ze środka dochodzi do nas dźwięk organów i piękna, kościelna muzyka. To, co mi osobiście przeszkadzało, to dostępny dla turystów, w środku katedry, sklep z pamiątkami. Niezbyt dobre miejsce, biorąc pod uwagę fakt, że katedra przyciąga rzesze gapiów.

swPatryk swPatrykkatedra

MoMA i Muzeum Historii Naturalnej

Na naszej trasie wycieczkowej nie mogło zabraknąć największej i zdecydowanie najważniejszej kolekcji nowoczesnej sztuki, na całym świecie. Muzeum Sztuki Współczesnej (MoMA) spotyka się z krytyką o swojej niewspółczesności. Dlaczego? Duża część prac ma ponad sto lat więc ciężko tu mówić o nowoczesności. Znajdziemy tu słynne Panny z Awinionu Picassa albo Nenufary Moneta.

Obecnie eksponuje się więcej prac współczesnych artystów, ale upłynie trochę wody, zanim będziemy mogli powiedzieć o ich sukcesie.

MoMA

W podziemiach muzeum znajdują się wystawy kolekcji filmowych. Nam udało się trafić na coś fantastycznego! Do lutego 2018 roku będzie można oglądać wystawę poświęconą Studio 57, legendarnemu, nowojorskiemu klubowi, który gościł takie postaci jak Andy Warhol czy Madonna i oscylował na granicy sztuki wysokiej z niską, dostarczając rozrywki dla wszystkich.

Po sukcesie „Gorączki sobotniej nocy” z Johnem Travoltą przyszło prawdziwe szaleństwo na miejsca, w których rozbrzmiewała muzyka disco, i choć początkowo klub nie był bardzo sławny, okazał się być najlepszym miejscem na sobotnie imprezy dla nowojorczyków, spragnionych rozrywki.

W Studio 57, swoje urodziny świętowała Elizabeth Tylor, a Karl Lagerfeld zorganizował tam bal przebierańców. Przypadkowy seks, używki stały się nieodłącznym elementem studia. W 1979 roku, po kontroli skarbowej, która ujawniła oszustwa podatkowe założycieli, zdecydowano o zamknięciu Studia 57, najbardziej kultowego miejsca w historii Nowego Jorku. W lutym 1980 zorganizowano imprezę pożegnalną. Krążyły plotki, że ostatni drink należał do Sylwestra Stallone.

Jedną z atrakcji wystawy jest kosmiczna jaskinia, wyreżyserowana przez Kennyego Scharfa, która ma za zadanie przenieść odwiedzającego w surrealistyczny klimat dyskotek z lat 80.

Club 57

Sceny z filmu „Noc w Muzeum” odgrywane są właśnie tutaj – na terenie Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej, imponującego nie tylko powierzchnią, jaką trzeba zejść o własnych nogach, ale przede wszystkim ilością zbiorów i wystaw, które zachwycą nie tylko dzieci.

Rocznie muzeum odwiedza ok 5 milionów ludzi. Dostępne tam zbiory przede wszystkim odkrywają, interpretują oraz dostarczają wiedzy na temat świata naturalnego i kultur. To doskonały przewodnik po całej planecie. To miejsce, na które warto poświęcić absolutnie cały dzień. Zobaczysz podwodny świat, kosmos, dinozaury i mumie. Zachwycisz się bogactwem planety ziemi i odkryjesz w sobie fascynację przyrodą. To po prostu trzeba zobaczyć!

Muzeum Historii Naturalnej Muzeum Historii Naturalnej

Wisienka na torcie czyli Majestic Theatre, Broadway

Kiedy dowiedzieliśmy się, że istnieje możliwość zakupienia biletów na spektakl na Broadwayu, 50% taniej niż cena regularna, nie zastanawialiśmy się ani minuty. W niedzielne przedpołudnie pędziliśmy Mostem Brooklińskim w kierunku Dolnego Manhattanu aby zdążyć do punktu sprzedaży biletów, jeszcze przed otwarciem. W duchu modliłam się aby były jeszcze miejsca na „Upiora z Opery”.

Kasy TKTS działają w taki sposób, że wyprzedają bilety z 50% zniżką w dniu spektaklu. Przed kasami potrafią ustawić się długie kolejki. Nam jednak udało się wejść bez problemów i kupić upragnione bilety na wieczorny spektakl. Za 8 godzin zobaczmy nowojorskiego upiora z opery…

Majestic Theatre jest jednym z największych teatrów na Boradwayu. Od stycznia 1988 roku, grany tam Upiór z Opery, jest najdłużej wystawianym musicalem w historii. Szacuje się, że dochody z przedstawienia przekraczają 5 miliardów dolarów, co czyni tę produkcję najbardziej dochodową.

Historia młodej sopranistki Christine, w której zakochuje się muzyczny geniusz, tytułowy Upiór z Opery, to klasyk który poleci każdy nowojorczyk, jeśli zapytasz co warto zobaczyć na Broadwayu.

Po zajęciu swojego miejsca, zwyczajnie nie wierzyłam, że za chwilę zobaczę spektakl na Broadwayu! I o ile sam Nowy Jork mnie zachwycił, jako miasto, o tyle obecność w Majestic Theatre przyprawiła mnie o dreszcze i poczucie, że spotyka mnie coś absolutnie wyjątkowego.

Pierwsze 30 minut siedziałam jak zaczarowana, robiąc przerywniki w zdumionej minie, okrzykami „ooo wow!”. Dwie i pół godziny minęły w kilka chwil, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Z teatru wychodziłam oszołomiona, szczęśliwa i zafascynowana. Dla samego Broadwayu mogłabym tu zamieszkać!

Dla podtrzymania atmosfery Hugh zapuścił w samochodzie ścieżkę dźwiękową z musicalu i w ciszy, w absolutnym skupieniu nad każdym dźwiękiem libretta, jaki towarzyszył nam w drodze do domu, obserwowaliśmy znikające wieżowce Nowego Jorku po zmroku oraz światła mostu brooklyńskiego…

teatr Majestic Upiór

 

Już wkrótce – Mój Nowy Jork – przewodnik praktyczny

 

Fot. archiwum prywatne

11 komentarzy

  1. Inspirujaca XL-ka

    23 listopada 2017 at 23:08

    Cudowna przygoda, piękne wspomnienia. To co się zobaczy zostaje w sercu na długie lata

    1. Dziewczyna z agencji

      24 listopada 2017 at 09:54

      to prawda 🙂 trzeba te wspomnienia pielęgnować 🙂

  2. holly

    23 listopada 2017 at 08:15

    Przeczyta łam na jednym wdechu. To moje wielkie marzenie taka wyprawa i jak oglądam Twoje zdjęcia to tęsknota mnie taka ogarnia, że aż tchu brakuje.

    1. Dziewczyna z agencji

      23 listopada 2017 at 09:59

      Trzymam zatem kciuki aby to marzenie się spełniło 🙂

  3. Artur Hert

    22 listopada 2017 at 13:53

    Piękne zdjęcia. Ja jednak wole mnie zatłoczone miejsca.

    1. Dziewczyna z agencji

      22 listopada 2017 at 13:55

      tak NY jest bardzo zatłoczony i trochę męczący na dłuższą metę, ale są ludzie którzy nie wyobrażają sobie życia w innym mieście 🙂

  4. Justyna

    22 listopada 2017 at 11:02

    Moje Marzenie !

    1. Dziewczyna z agencji

      22 listopada 2017 at 11:10

      Podobno marzenia się spełniają! 🙂

  5. Oskar

    22 listopada 2017 at 08:48

    Czytając tego typu wpisy zaczynam od oglądania zdjęć, czytam potem. Tak właśnie myślałem: kurde skądś znam te schody… Teraz już wiem :D.

    1. Dziewczyna z agencji

      22 listopada 2017 at 09:00

      tak! to dokładnie te schody! 🙂

Dodaj komentarz