List do Świętego Mikołaja

Dzień dobry Panie Święty Mikołaju! (Dzień dobry, a może cześć?)

 

Ja wiem, że w tym świątecznym okresie skupiasz się głównie na dzieciach. Zapewne codziennie otrzymujesz tysiące listów (dzisiaj to już pewnie w wersji elektronicznej) z prośbami o spełnienie dziecięcych marzeń, o nowych rolkach, tabletach i serii Lego. Ale co z nami, dorosłymi?

Mamy setki marzeń, tysiące pragnień, które ciężko kupić w sklepie. Nie da się ich zamówić online ani dać do realizacji zwykłemu śmiertelnikowi. Ale Ty jesteś niezwykły, prawda? Od znajomych dzieci słyszałam, że działasz cuda! To co? Mogę już prosić?

Chciałabym zacząć od rodziny, przyjaciół i znajomych – oni potrzebują spokoju. Spokoju, rozumianego jako brak codziennych trosk i zmartwień o dzień jutrzejszy.

Może paczka zdrowia? Niech zużywają mniej chusteczek higienicznych w roku (wszak ekologia też jest ważna) i niech tak nie kaszlą, bo więdną mi czasem uszy. Ponadto, niech im mięśnie nie odmawiają posłuszeństwa. Niektórzy muszą nosić swoje pociechy na rękach, a inni wykonują manualne prace. Proszę nie zapomnij o tym!

Przydałoby się też trochę więcej czasu. Tak kilka godzin w tygodniu dla samego siebie. Dobra pójdźmy na kompromis – pół godziny dziennie? Ale to ma być takie pół godziny faktycznie tylko dla siebie – bez bodźców i hałasu dookoła.

Czy Twoje pomocnicze elfy znajdą worek radości z rzeczy małych? Często nie umiemy się cieszyć z drobiazgów, a przecież z nich składa się nasze życie. Oczekujemy rzeczy wielkich, a nie dostrzegamy tych najmniejszych.

Przydałby się też karton, do którego można wrzucić marudne, grymaśne i malkontenckie myśli, słowa i zdania. Jestem nimi zmęczona i nie mam miejsca w szafach aby je upchać. To może nie karton a kontener? O! Kontener będzie odpowiedni, pomieści wszystko.

A jeśli chodzi o mnie to chciałam dodać, że byłam w tym roku wyjątkowo grzeczna, przynajmniej się starałam i nie byłam na pewno ani za bardzo zła i wredna, ani zbytnio marudna. Przyjmowałam wszystko na klatę, odkopywałam się, podnosiłam i szłam dalej.

Z tego też powodu, chciałabym co najmniej tyle samo siły na rok 2018, tyle samo zdrowia i motywacji. Daj mi tylko garść więcej szczęścia, którego i tak mam już sporo, ale ociupinkę więcej nikomu jeszcze nie zaszkodziło. I trochę lepsza pogoda by się przydała, bo taką bladą chodzić cały rok to nieco wstyd.

I jeśli masz jakieś chody, i znajomości w telewizji to poproszę o trzeci sezon „Watahy” i ekranizację serii z Chyłką.

To nie zabieram więcej czasu. Dziękuję, że dotarłeś do końca listu. Życzę Ci dobrej pogody na biegunie, wypolerowanych sań oraz uśmiechów i radości od obdarowanych. A także zdrowia! Bo ono jest najważniejsze.

 

Dziewczyna z agencji

 

Fot. archiwum prywatne

Dodaj komentarz