Książki to takie statki kosmiczne…

Mamy lato! Są wakacje! Kiedy, jak nie teraz, nadrobić wszystkie zaległości czytelnicze?

Początkowo tytuł tego tekstu miał brzmieć – Książki, które odmieniły moje życie, ale umówmy się – nawet ja, taki mol książkowy, który wzrok na czytaniu już stracił, nie przekonam samej siebie, że książki odmieniają. Wzbogacają, rozwijają, ale odmiana to dla mnie za duże słowo. Niestety nie było w moim życiu takiej książki, która dokonałaby przewrotu, po którym znajomi powiedzą „Nie poznałam Cię”. Dlatego też tytuł zmieniłam na początek cytatu, stworzonego przez pewnego znajomego, dajmy mu na imię Stefan – także mola książkowego. A dlaczego książki są statkami kosmicznymi? Jeśli nie chce Wam się czytać to przewińcie do dołu strony. Bardziej wytrwałych zapraszam na cały tekst, ale uprzedzam będzie długi! Bo o książkach to ja mogę mówić w nieskończoność!

Mimo iż przeczytałam w życiu mnóstwo książek i nadal ich czytanie pozostaje jedną z najlepszych dla mnie form spędzania wolnego czasu, żadna książka, ku mej rozpaczy, nie odmieniła mojego życia. Ale chwila! Umniejszać książkom nie będziemy i trochę o nich tu dzisiaj mimo wszystko powiem. Choć odmiany po czytaniu lektur, literatury pięknej, książek kryminalnych nie doświadczyłam, to jednak wyniosłam z nich małe kamyczki, które składając do kupy, budowały mój światopogląd, uczyły mnie i pozwalały doświadczać.

Zapraszam Was na krótką podróż po książkach, które być może już znacie i nawet czytaliście, zajmujące honorowe miejsce w moim sercu. Poza pierwszą pozycją, kolejność książek jest przypadkowa.

Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren 

Właściwe jest pierwszą książką, którą podpowiedziała mi pamięć kiedy rzuciłam hasło – „książki, które mnie odmieniły”. Nie pamiętam ile miałam lat, ale doskonale pamiętam, że ta książka była dla mnie odpowiednikiem dziecięcych marzeń. Bo kto, jako dziecko nie chciał być szczęśliwym posiadaczem własnego pokoju, mieć psa lub kota albo przeciągać listy na sznurku z koleżanką z domu obok?

Nowe książki pachną tak ładnie, że po prostu czuje się po zapachu, jak przyjemnie będzie je czytać

 

Mały Książę, Antoine de Saint-Exupéry

Czy nie kochamy w tej książce każdego zdania, słowa, litery? To jedna z niewielu książek, która swoją prawdziwością powoduje, że odczuwam wstrząsy. Bo jak nie zgodzić się z taką ilością prawdy, jaką z sobą niesie ta lektura?

Decyzja oswojenia niesie ze sobą ryzyko łez

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…

Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko…

i wiele, wiele innych – myślę sobie, że kiedyś poświęcę tej książce całkowicie osobny wpis na blogu, bo bezapelacyjnie zasługuje na medal. 

 

Oskar i Pani Róża, Éric-Emmanuel Schmitt

Pierwsza książka Schmitta, jaką miałam okazję przeczytać. Pamiętam nawet jej zapach. Nie biblioteczny – perfumowany, bo pożyczyła mi ją koleżanka z pracy. Absolutny fenomen na skalę Małego Księcia. To książka, która niesie nadzieję i wiarę, pokazująca że takie hasła jak bliskość, miłość są aktualne bardziej niż zwykle. Temat trudny – jakkolwiek na to nie patrzeć, śmiertelna choroba dziecka nie pozostawia złudzeń. Jednak ta książka ma w sobie pierwiastek, promyczek słońca, pewnego rodzaju radość i niewytłumaczalny spokój. Bez zbędnego patosu pokazuje ostatnie dni chorego na raka Oskara, który ma za złe swoim rodzicom, że nie potrafią rozmawiać z nim o śmierci. Mimo tematu, który powinien być naturalny, życiowy, bliski ciągle mamy problem aby o nim rozmawiać – to stara nam się przekazać Schmitt. 

Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jak byśmy byli nieśmiertelni.

 

Heban, Ryszard Kapuściński

Nie pamiętam od czego zaczęła się moja przygoda z Panem Kapuścińskim, ale nie była ona chwilowa. Na długo pozostaliśmy sobie wierni w swojej codzienności. „Heban” jest jedną z takich książek, która potrafi przekonać Cię do danego gatunku literackiego. Tak było ze mną – absolutnie pokochałam reportaże. Czytając „Heban” czujesz jakbyś dotykał Afryki rękoma Kapuścińskiego. Każdy fragment, element układanki dają nam całokształt tego kontynentu, łącznie z głodem, bólem i cierpieniem jakiego doświadczają jego mieszkańcy. Dla mnie majstersztyk w dziedzinie reportaży z podróży. Jak dotąd, nikt nie zajął miejsca Pana Kapuścińskiego.

Pustynia nauczy cię jednego (…) że jest coś, czego można pragnąć i kochać bardziej niż kobietę. To jest woda.

 

Zdążyć przed Panem Bogiem, Hanna Krall

Niewątpliwie jeden z lepszych reportaży na temat wojny. Jak dla mnie, jest wyrazem szacunku oraz oddaniem hołdu wszystkim, którzy ginęli w trakcie II wojny światowej, a głównie jej bezimiennym, poległym bohaterom. Ukazana sylwetka Marka Edelmana oraz jego opowieść o wojennych zgliszczach, pozwalają przeżywać historię tamtych ludzi – bez upiększania, gloryfikacji. Prosty, zwięzły język oraz brak emocjonalności uderzają swoją prawdziwością bardziej niż literackie przenośnie i piękne słowa.

Przecież nie piszemy historii. Piszemy o pamiętaniu.

 

Cień wiatru, Carlos Ruiz Zafon

La sombra del viento – jedyne słowa jakie potrafię wypowiedzieć w języku hiszpańskim. I mogę powtarzać je w nieskończoność, bo są tak dźwięczne. Pierwsza książka z cyklu Cmentarz zapomnianych książek, wprowadza czytelnika w niezapomniany klimat Barcelony, II połowy XX wieku. Cudowna sceneria Barcelony, księgarnie, antykwariaty… Dla mola książkowego wręcz idealne miejsce aby zagościć z Zafonem na dłużej. Książka niejednoznaczna, wielowątkowa, pozostawiająca w każdym zdaniu tajemnicę. Powoduje że masz wrażenie, że Twoja wyobraźnia za chwilę eksploduje od nadmiaru inspiracji i magii, jaka została wprowadzona do Twojego życia. Jeśli chcesz się przenieść w absolutnie magiczne miejsce, oderwać od otaczającej Cię rzeczywistości, zapomnieć o wszystkim dookoła to koniecznie sięgnij po tę książkę w najbliższej bibliotece. Najlepiej zakup swój prywatny egzemplarz, aby móc do niego co jakiś czas wracać. 

Już wkrótce zamierzam odkrywać Barcelonę śladami Zafona więc od kilku dni Cień wiatru to książka – towarzysz codzienności.

Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta

 

Tajemniczy ogród, Frances Burnett

Książka – bajka, bo ma w sobie coś iście magicznego. Poznajemy w niej Mary, która po stracie bliskich osób przenosi się do wujostwa i odkrywa tajemniczy ogród za ukrytą furtką. To książka o przyjaźni, miłości, otwarciu się na świat, o tym że każdy człowiek jest z natury dobry. Po jej przeczytaniu powraca wiara w ludzi. Przepełniona symboliką na długo pozostaje w pamięci czytelnika. Koniecznie przeczytajcie!

Ludzie wyglądają ładniej, gdy się uśmiechają.

 

Dzielny Despero, Kate DiCamillo

Bajki mają to do siebie, że w bardzo prosty i kolorowy sposób, mówią o wartościach takich, jak miłość, przyjaźń, przebaczanie, poczucie samotności. „Dzielny Despero” to opowieść o myszy z dużymi uszami, która odrzucona przez swoich najbliższych, ze względu na wygląd zewnętrzny, zakochuje się w księżniczce. Momentami przypomina Małego Księcia, a w swej prostocie przekazu posiada głęboki i ukryty sens oraz staje się aktualna w każdym momencie naszego życia.

Gdy ma się nadzieje, nie jest się niczyim więźniem.

 

Jedz módl się kochaj, Elizabeth Gilbert

Książka – znak, drogowskaz dla osób, które stanęły na rozstaju dróg i nie wiedzą co ze sobą zrobić. Nie daje oczywiście gotowych recept na to „jak przeżyć życie”, ale dodaje odwagi jaką miała w sobie jej główna bohaterka, by wywrócić swoje życie do góry nogami i zacząć je od nowa. Według mnie jest to książka na tyle uniwersalna, że w każdym momencie życia znajdziesz w niej coś dla siebie – od uciech związanych z jedzeniem, poprzez duchowość, aż do odnalezienia miłości. 

Szczęście jest rezultatem naszego osobistego wysiłku. Trzeba o nie walczyć, dążyć do niego, upierać się przy nim, a czasami nawet szukać go na drugim końcu świata.

 

Noc ognia, Éric-Emmanuel Schmitt

Nigdy nie sądziłam, że na liście książek dla mnie ważnych, znajdą się dwie książki tego autora. Bardzo rzadko sięgam po literaturę piękną. Tę książkę dostałam jednak w prezencie gwiazdkowym i postanowiłam od razu przeczytać, gdyż po „Oskarze i Pani Róży”, autor ten nie pozostał mi obojętny. Schmitt dzieli się z czytelnikiem bardzo osobistą historią, która powoduje że momentami jest Ci głupio i niezręcznie, bo masz wrażenie uczestnictwa w tak bardzo niezwykłym przeżywaniu, które jest prywatne, mistyczne. Dotyka sfery tak bardzo trudnej – religijności. Autor próbuje nam przekazać jak ważne jest zauważenie i wykorzystanie danej Ci w życiu szansy, i że wszystko w Twoim życiu może się zmienić, nawet jeśli pozornie wydaje Ci się, że już nic Cię nie czeka i masz zwyczajne zwątpienie. Tytułowa Noc Ognia jest momentem przełomu, jaki może spotkać każdego człowieka, w najmniej oczekiwanym momencie. 

Otóż Bóg nie jest Tym, który ratuje ludzi, lecz Tym, który proponuje im, żeby pomyśleli o swoim ocaleniu

 

Grunt pod nogami, ks. Jan Kaczkowski

Jest to pierwsza książka księdza Kaczkowskiego z jaką miałam styczność. Niestety spotkałam się z nią dopiero po jego śmierci. I jak muszę Wam się przyznać – kazań to ja nie lubię – tak ten zbiór słów Kaczkowskiego jest trafieniem w samo sedno jeśli chodzi o życie człowieka, dokonywanie przez niego wyborów, często tych nie do końca dobrych, relacji z ludźmi, z Bogiem, obrazem współczesnego kościoła. Ksiądz Kaczkowski pokazuje, że wiara w Boga, religijność, ta duchowa relacja wcale nie muszą być nudną formułką, wyczytaną z książeczki z modlitwami. Praca nad sobą to klucz do dobrego i wartościowego życia, a nie patrzenie na innych i ciągłe porównywanie się z nimi. Dzięki tej książce jeszcze bardziej czuję, że nie muszę się wstydzić swojej wiary i przynależności do Boga za co dziękuję księdzu, który jest gdzieś tam na górze i obserwuje jak właśnie „chwalę” jego wartościowe kazania. 

Nie po to dostaliśmy wolność, żeby nam zaszkodziła. Nie bójmy się z niej korzystać, ale róbmy to odpowiedzialnie

 

Droga, Cormac McCarthy

Nagrodzona Pulitzerem, postapokaliptyczna wizja świata, z której wyciągamy jedno – miłość rodzica – ojca – do dziecka, jest miłością bezwarunkową, bezgraniczną, tak piękną, że nie raz uroniłam łezkę czytając „Drogę”. Tej wyjątkowej książce poświęciłam osobny wpis, który znajdziecie tutaj.

Pamiętaj, że to, co wpuszczasz do głowy, pozostaje w niej na zawsze

 

Każda, kolejna książka jest dla mnie cegiełką w budowie życia. Te książki powyżej to tylko namiastka tego, co zbudowało moje spojrzenie na świat, moją niezachwianą wiarę w pewne ideały. Czytanie książek to nie tylko rozrywka, miłe spędzenie wolnego czasu. Czytanie to otwieranie oczu, rozwijanie wyobraźni i dostrzeganie rzeczy małych, na które w codzienności nie mamy zbytnio czasu.

I tym oto sposobem przechodzimy do całości cytatu, stworzonego przez Stefana, na temat książek – czyż nie jest prawdziwy? 

Książki, to takie statki kosmiczne, które przenoszą nas w wymarzone krainy, pod warunkiem, że mamy bilet zwany wyobraźnią.

Życzę Wam drodzy Czytelnicy wsiadania w takie statki, które Was wzbogacą wewnętrznie, pobudzą zmysły i dołożą trwały kamyczek do Waszego życia. 

 

Jakie książki trzymacie w sercu? Czy są takie, które w jakiś sposób Was odmieniły? Podzielcie się w komentarzach. 

Dodaj komentarz