Jak świat codziennie ryje mi banię?

szukam świata w którym jedna jaskółka czyni wiosnę

gdzie szewc chodzi w butach

gdzie jak cię widzą to dzień dobry

szukam świata w którym człowiek człowiekowi, człowiekiem

Jarosław Borszewicz

Tygodniami próbowałam ułożyć ten tekst w głowie. Nie wiem jak długo przelewałam go na papier. Jak można napisać o otaczającym Cię świecie, który jest towarzyszem Twojej codzienności i bardzo go kochasz, ale jednocześnie tak bardzo go nie akceptujesz? Jak wiele pytań o to, co jest dookoła Ciebie ciągle pozostanie bez odpowiedzi, nawet jeśli zastanawiałeś się nad nimi tyle razy? W końcu, dlaczego ostatecznie decyduję się akceptować rzeczywistość w jej obecnym kształcie, choć czuję się jak w niewygodnych butach?

Co z tym światem?

Właściwie to nic i aż tyle. Gdy zastanawiałam się jak ułożyć w całość to, co chcę poprzez ten tekst powiedzieć, okazało się że mam do przekazania ogrom kontrastów i sprzeczności. Zwyczajnie przestałam się orientować w świecie, którego jestem elementem. Więc jeśli w jakiejś części nie zrozumiesz tego tekstu drogi Czytelniku to nic się nie martw. Sama do końca go nie rozumiem. Tak, jak nie rozumiem tego świata…

Jak świat codziennie ryje mi banię?

Gardzimy bogatymi, a sami chcemy nimi być. W codziennej pogoni za lepszym życiem, zapominamy że pieniądze mają być środkiem, a nie celem samym w sobie. Wypominamy bogatym bogactwo, zazdroszcząc takiego stanu rzeczy. Denerwujemy się kiedy rząd, w naszej opinii, „rozdaje” za dużo potrzebującym. Innym razem jesteśmy oburzeni, że jest przyzwolenie na bogacenie się korporacji, podczas gdy niezbędna jest pomoc ubogim.

Skromność stała się hamulcem w naszym rozwoju, a nie dobrą cechą, za którą można Cię chwalić. A gdy przypadnie nam w udziale mówić o swoich zasługach, w oczach innych jesteśmy megalomanami.

Medycyna niby ciągle się rozwija. Teoretycznie posiadamy antidotum w postaci małej kapsułki na stres, przygnębienie, traumę, zły sen czy ból, a coraz więcej z nas popada w depresję i nie radzi sobie w życiu. Dysponujemy narzędziami, umożliwiającymi szybki kontakt z drugim człowiekiem, a mimo to ciągle czujemy się samotni, pozostawieni sami sobie, bez dobrej duszy obok.

Z jednej strony zdajemy się być ciągle zajęci, pochłonięci czymś, tylko czym skoro nie posuwamy świata do przodu i nie rozwiązujemy problemów? Dajemy sobie prawo do oceny czyjegoś życia, wyborów innych, nie potrafiąc odnaleźć się we własnym ogródku.

Dążymy do szczęścia pojmowanego jako wartości materialne. Żyjemy z dnia na dzień, od jednego weekendu do drugiego, korzystając z substytutów szczęścia. Głęboko w środku jesteśmy smutnymi, zmęczonymi życiem ludźmi…

Jaki jest efekt funkcjonowania w dzisiejszym świecie? 

Nie wiem jak się w nim poruszać. Nie zawsze potrafię się zachować i dokonać wyboru, bo każdemu wyborowi grozi publiczny ostracyzm. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie co jest dobre, a co złe? Obawiam się, że nie będę umiała w przyszłości wychować swoich dzieci na ludzi, o których inni będą mogli powiedzieć „dobrzy”. Bo co oznacza dzisiaj być dobrym? 

Trwamy w nadmiernym hedonizmie, z jednej strony ubóstwiając życie, z drugiej tak bardzo go nie szanując. Brakuje nam emocjonalnej równowagi, w tak bardzo niestabilnym i nieprzewidywalnym świecie. Całe zachwianie przenosi się na nasze relacje i zdrowie. Radzimy sobie z komputerami, ale nie radzimy sobie z życiem. Stajemy się rozchwianymi uczestnikami życia, bez wartości, które kiedyś były naszą podporą. A przecież nie da się żyć bez cnót, mimo że są trudne…

Więc dlaczego mimo wszystko decyduję się akceptować świat, który mnie otacza? 

 

Okazuje się, że jestem taki jak wszyscy ludzie – widzę świat nie takim jaki jest, lecz jakim chciałbym go widzieć. Paulo Coelho

 

Do przemyślenia…

11 komentarzy

  1. Jerzy Wilman

    6 marca 2018 at 17:41

    Piszesz: „Nie wiem jak się w nim (świecie – J.W.) poruszać. Nie zawsze potrafię się zachować i dokonać wyboru, bo każdemu wyborowi grozi publiczny ostracyzm. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie co jest dobre, a co złe? Obawiam się, że nie będę umiała w przyszłości wychować swoich dzieci na ludzi, o których inni będą mogli powiedzieć „dobrzy”. Bo co oznacza dzisiaj być dobrym?” Przyjmij radę: nałóż na oczy opaskę z czarnego materiału. Zdaj się na instynkt. Pozwól sobie rozwalić kolano z doskonale znany fotel w salonie. Poparz się obiadem, szukaj zapałek przez pół godziny. Zastanów się co dzisiaj zjesz na kolację nie widząc niczego nie tylko w lodówce. A kiedy pożyjesz tak kilka dni, dokonasz po zdjęciu opaski tylko właściwych wyborów 😉 Jerzy Wilman z Inn.Media.Pl

    1. Dziewczyna z agencji

      6 marca 2018 at 17:47

      Wielkie dzięki za radę Jerzy! Z tą opaską to takie życie na krawędzi będzie, ale czasami warto zamknąć się na bodźce z zewnątrz aby móc w spokoju z samym sobą dokonać właściwych wyborów.

  2. zresetowani

    6 marca 2018 at 10:14

    Świetnie napisane. Artykuł trafiony w samo sedno 🙂

    1. Dziewczyna z agencji

      6 marca 2018 at 17:46

      Bardzo dziękuję! Zapraszam częściej! 🙂

  3. Coppi

    5 marca 2018 at 14:55

    Bardzo fajny, jak zwykle z resztą, tekst. Jest coś z paradoksu, bo z jednej strony wszystko zmienia się głównie za sprawą technologii w dzisiejszych czasach, bardzo szybko a z drugiej strony tak jak napisała Paulina, ludzie są tacy sami. Bajki La Fontaine, pisane ponad 100 lat temu, w których zwierzęta ubrane są w ludzkie cechy nie straciły nic na aktualności.

  4. Justyna

    5 marca 2018 at 12:58

    Więc działaj i nie poddawaj się temu co dookoła. A jak być dobrym? Mieć swoje zasady i żyć w zgodzie z własnym sumieniem, tak żeby nie krzywdzić drugiego. Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście (gen. Robert Baden-Powell – twórca skautingu)

  5. Anna Kostorz

    5 marca 2018 at 12:43

    Niestety wiem co nieco, o dążeniu do bogactwa. Wakacje najlepiej na Karaibach, miliony monet wydawane na głupoty i inne tego typu rzeczy… Znam osoby, które stawiają pieniądze ponad drugą osobę. Lubię tych ludzi za to, jacy są, choć tej pogoni nie rozumiem. I nigdy nie zrozumiem.
    Wartości także gdzieś zniknęły w dzisiejszym świecie. Ale pewnie narzekanie nie jest rozwiązaniem problemu 🙂 Ważne, aby mieć swoje zasady i się ich trzymać, ale także patrząc na innych ludzi, a nie dążyć po trupach do celu!

  6. Klaudia Wnuk-Adamczyk

    4 marca 2018 at 12:19

    Mnie boli tylko to że mam pracę która mnie niesatysfakcjonuje. Daje mi tylko pieniądze , w dodatku niewielkie ;). Reszta jest w sumie ok. Rodzinę mam kochaną. Jest paru maruderów wokół, nie słucham ich.

  7. slowonalawe

    3 marca 2018 at 19:40

    „Radzimy sobie z komputerami, ale nie radzimy sobie z życiem”.
    Umiemy wybrać odpowiedni filtr na insta, ale nie umiemy dobrze przefiltrować codzienności, chcemy życia z najwyższej półki, ale wciąż ze strachem patrzymy pod nogi i krytykujemy tych, co sięgają wyżej. Tak, dobrze rozumiem, co miałaś na myśli…

    1. Dziewczyna z agencji

      3 marca 2018 at 20:09

      O kurcze jak bardzo w punkt to podsumowałaś… aż boli cnie? Dzięki za komentarz!

  8. Paulina

    3 marca 2018 at 19:24

    Czasy się zmieniają, ale ludzie cały czas są tacy sami: kochają, nienawidzą, zazdroszczą tego, co mają inni, różnią się tylko przedmioty porządania.
    A wartości?
    Pewne tematy zamiatało się pod dywan, innych się nie zauważało, bo tak było trzeba, o innych się głośno nie mówiło. I tyle.
    Nie różnimy się wcale od ludzi sprzed stu lat. I jest to dla mnie smutne i pocieszające równocześnie. 🙂

Dodaj komentarz