Czego brakuje w dzisiejszych czasach?

Od razu nasuwa mi się ogromna ochota na rzucenie odpowiedzi bez namysłu – „niczego!” Bo jak w dobie świetnie rozwiniętych technologii i mediów, w świecie w którym wszystko mamy na wyciągnięcie ręki, na lekkie skinienie głową, może czegoś brakować? A jednak! Poniżej lista rzeczy, spraw, których wg mnie brakuje w dzisiejszych czasach, które zanikają lub są na wyginięciu.

PIWNICE

Jak wielkie było moje zdziwienie kiedy kilka lat temu udałam się na parapetówkę do koleżanki, która w największym boomie na nieruchomości zakupiła mieszkanie na warszawskiej Ochocie.

Zielone osiedle, pilnie strzeżone przez Pana Miecia, który pomoże nawet gdy do mieszkania wleci pszczoła. Siedzimy, sączymy winko, śmiechy, chichy – Ile ma metrów? Gdzie kupiłaś meble? Jak sprawdzają się te blumy w kuchennych szafkach? Gdzie będziesz chować choinkę? Właśnie. Do cudnego, 50 metrowego mieszkanka nie było przypisanej piwnicy. I to nie dlatego, że koleżanki nie było na nią stać, ale dlatego że zwyczajnie na osiedlu ich nie ma. Są schowki – wspólne! 1 schowek o powierzchni 3×2 dla 5 mieszkań, o zgrozo! Wstaw tam teraz 5 choinek, 5 rowerów (zakładając, że na 1 mieszkanie przypada 1 rower), słoiki od mamy, żarówki na wymianę, karton po tv i inne szpargały. Do dzisiaj mam takie gały jak słyszę, że nowo budowane inwestycje, wyrastające w stolicy jak grzyby po deszczu, nie posiadają piwnic.

Tak, z tymi piwnicami to była taka zaczepka, ale faktem jest, że głównie starsze budownictwo je posiada. W nowych ciężko tego uświadczyć i niezmiennie mnie to fascynuje.

LISTY PISANE RĘCZNIE

Kiedy ostatni raz wysłaliście komuś list? Ale taki prawdziwy list, przynajmniej na 1 stronę, w którym podpisaliście się i dodaliście jeszcze PS? Nie, maile się nie liczą. List – papierowy.

Brakuje dzisiaj korespondencji pomiędzy ludźmi w formie papierowych listów. Nie ma tego wyczekiwania, samego pisania, zapachu papieru i uczucia podekscytowania w momencie otwierania koperty. Nie ma – Twoja na zawsze M, Twój Z.

Nie – to nie to samo, kiedy bank wysyła Ci list ze zmianą regulaminu.

SMAKI DZIECIŃSTWA

Pamiętacie smak świeżo zerwanego pomidora z krzaczka w ogrodzie u babci? Albo poziomek? Czasami jeszcze zgrzytało między zębami od piasku jeśli nie zdążyliście dojść do kranu, aby je umyć i połknęliście je w locie.

A może pamiętacie smak oranżady w szklanej butelce? Gumy Turbo albo gum kulek z kiosku Ruchu?

Kiedyś naszą pastą do zębów bywała tubka mleka skondensowanego. Dzisiaj chyba nie znam nikogo, kto zerknąłby w jej stronę przychylnym okiem. A konserwa turystyczna? Kiedyś hit hitów, a dzisiaj powód do śmiechu na wakacyjnej wyprawie.

NIEZAPOWIEDZIANE WIZYTY

Z domu rodzinnego pamiętam, że nie mieliśmy dookoła wielu sąsiadów, ale od czasu do czasu sąsiadka Agnieszka wpadała do mamy bez zapowiedzi – a to pożyczyć szklankę cukru, pogadać o rachunku za wodę, o podwyżce cen, o rozdartych, nowo zakupionych spodniach jej syna. Nie wykonywała w tym celu telefonu i nie zapowiadała się 3 dni wcześniej.

W świecie, w którym relacje międzyludzkie zeszły na dalszy plan brakuje spontanicznych spotkań, rozmów przy małej czarnej, partyjki gry w karty ze znajomymi. Dzisiaj niezapowiedziana wizyta dla niektórych to życie na krawędzi – znam takich, którzy udają że nie ma ich w domu. Bo się nie pomalowała i ma w mieszkaniu bałagan…

DOBRE SŁOWO

Dzisiaj słowo bywa pistoletem. Potrafi pogrozić i zranić. Język jest przesycony kłamstwem, często zniekształceniami, innym razem wulgaryzmem. Gdy nie ma dobrego języka, nie ma dobrych słów, tym samym nie ma serdecznych relacji między ludźmi. Przestaliśmy brać odpowiedzialność za wypowiedziane słowa i często nie zastanawiamy się, zanim wypadnie nam z głowy potok myśli i ujrzy światło dzienne.

TRWAŁE, DOBRE RELACJE 

Otaczamy się wieloma ludźmi. Tworzymy sieci, relacje i związki. Łączą nas wspólne doświadczenia, chwile, emocje. Niby proste, codzienne, ale jak trudne do stałego utrzymania na równym poziomie? Brakuje dbania o siebie, kontaktu, wspólnego spędzania czasu. W efekcie nasze relacje się rozpadają, nie są trwałe, ale bardzo kruche.

SPOKÓJ

Zadając tytułowe pytanie kilku znajomym, kilkakrotnie usłyszałam odpowiedzieć, że to czego im najbardziej brakuje w dzisiejszym świecie nazywa się spokojem.

Nie byłam zdziwiona. W czasach wiecznego pędu, hałasu, szumu, kiedy często nie jesteśmy w stanie usłyszeć własnych myśli, spokój jest czymś bardzo cennym. Zdziwiłam się dopiero w momencie kiedy zadałam pytanie – co oznacza dla nich spokój? Każde z nich definiowało spokój inaczej – dla niektórych była to cisza w domu, podczas której mogą poczytać książkę, posłuchać muzyki, pomarzyć. Inni mówili, że spokój jest wtedy kiedy „baba” (ajć strasznie nie lubię tego słowa) nie stoi im nad głową i nie marudzi. Dla części spokój oznaczał harmonię duszy z ciałem. Padła nawet odpowiedź, że spokój jest świętością!

Najbardziej utkwiła mi jednak odpowiedź mojej dobrej znajomej, dla której spokój to brak trosk o codzienność, czyste sumienie i wolna głowa kiedy kładzie się spać. Podpisuję się pod tą definicją.

 

A Wy co byście dodali do tej listy braków? Za czym tęsknicie? 

 

W tym wyjątkowym, świątecznym tygodniu, przepełnionym ciepłem i miłością życzę Wam abyście mieli wolne od trosk głowy i czyste sumienia kiedy kładziecie się spać. Otoczeni rodzinną atmosferą spędźcie ten świąteczny czas tak, jak lubicie najbardziej, z dala od szumu, natłoku spraw codziennych i ciągłego biegu. 

 

Wesołych Świąt życzy Dziewczyna z agencji 

 

 

Fot. archiwum prywatne

6 komentarzy

  1. slowonalawe

    25 stycznia 2018 at 20:44

    Też ostatnio myślałam o niezapowiedzianych wizytach! W czasach telefonów komórkowych, planowania i listy zadań zastanawiamy się kilka razy, zanim się umówimy. I często kończy się to na „musimy się zgadać”. Trochę to smutne.

  2. Marta K

    4 stycznia 2018 at 11:17

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Też jestem zdania, że brakuje nam takich trwałych relacji z innymi, ciepła i relacji z rodziną, które były jeszcze kilkanaście lat temu. Listy odręczne piszę na święta do bliskich i inne okazje. Ja dodałabym jeszcze ciszę i bezpieczeństwo 🙂 Miłego dnia.

    1. Dziewczyna z agencji

      4 stycznia 2018 at 11:28

      Ja akurat czuję się bezpiecznie, ale cisza to coś czego permanentnie mi brakuje niestety…
      Mieszkając w dużym mieście o cisze bardzo trudno.

  3. Ania

    4 stycznia 2018 at 10:42

    zgadzam się z tym

  4. Daria

    4 stycznia 2018 at 10:15

    Nie wiem, czy kiedyś było pod tym względem lepiej, ale… Mnie brakuje ludzi, na których można liczyć. Ludzi, z którymi nie trzeba się bać współpracy grupowej. To ostatnio, z racji, że pracy w grupach mam sporo, boli mnie najbardziej. Niestety, dzisiaj ludzie nie traktują się nawzajem poważnie 🙁

    1. Dziewczyna z agencji

      4 stycznia 2018 at 10:27

      Słuszne spostrzeżenie! Też mam takie odczucie, że coraz mniej można liczyć na drugą osobę. Sprawdza się jedynie hasło – umiesz liczyć, licz na siebie.

Dodaj komentarz

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com